poniedziałek, 5 stycznia 2015

"W śnieżną noc"- John Green, Lauren Myracle, Maureen Johnson

Cześć ♥
Jak wam minął sylwester? Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście. U mnie było świetnie, wstawiłabym wam kilka zdjęć, ale niestety co się stało z moim blogiem i do postów nie mogę wstawiać zdjęć :( A byłam przebrana za Michaela Jacksona, wyglądało to ciekawie :D
Święta obchodzę dopiero w tym tygodniu, bo jestem prawosławna i wszystkim prawosławnym życzę wesołych świąt! Bogatego Mikołaja, miłej atmosfery i wszystkiego dobrego! :)
I chciałabym wam też podziękować za 10.000 wyświetleń! Jak już kiedyś mówiłam, większość to pewnie "Wejdę, zobaczę co to i wyjdę", ale i tak jestem zadowolona, że chociaż 1\4 osób, które wchodzą na mojego bloga czytają moje posty. Dziękuję, kocham was! ♥
A dziś mam dla was recenzję zimowej powieści o cudnych miłościach. Zapraszam! ♥

Co mówi opis?
Trzy gwiazdy literatury młodzieżowej, z kultowym pisarzem, Johnem Greenem na czele, napisały na czas Gwiazdki trzy połączone ze sobą opowiadania. Punktem wyjścia jest burza śnieżna, która w Wigilię kompletnie zasypuje miasteczko Gracetown. Na tle lśniących białych zasp pięknie prezentują się prezenty przewiązane wstążeczkami i kolorowe światełka połyskujące w nocy wśród wirujących płatków śniegu.Śnieżyca zamienia małe górskie miasteczko w prawdziwie romantyczne ustronie. A przynajmniej tak się wydaje… Bo przecież przedzieranie się z unieruchomionego pociągu przez mroźne pustkowia zazwyczaj nie kończy się upojnym pocałunkiem z czarującym nieznajomym. I nikt nie oczekuje, że dzięki wyprawie przez metrowe zaspy do Waffle House uda się odkryć uczucie do wieloletniej przyjaciółki. Albo że powrót prawdziwej miłości rozpocznie się od nieprzyzwoicie wczesnej porannej zmiany w Starbucksie. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia Świąt, zdarzyć może się wszystko…

Co mówię ja?
Na początku nie wyobrażałam sobie, jak można napisać książkę w trzy osoby. Wydawało mi się to nie niemożliwe. Ale patrząc na tę książkę, jest to jak najbardziej możliwe. Widać współpracę pomiędzy autorami, nie ma jakichś niedociągnięć w fabule, wszystko się zgadza.
Wszystkie trzy opowiadania mnie urzekły. Chociaż na samym początku myślałam, że to będzie jedna opowieść i każdy autor będzie ją kontynuował. Więc przeżywałam lekki szok widząc nowe imiona przechodząc z części I do części II. Bardzo przywiązałam się do Jubilatki z opowiadania pani Johnson. I ciężko było wejść w świat Tobina z opowiadania pana Green'a (jakie rymy ^^), ale po kilku stronach drugiej historii także się w nią wciągnęłam. Chyba najmniej podobała mi się trzecia opowieść, pióra pani Myracle. Według mnie było tam za dużo zagmatwania. Ale mimo to ta historia także do mnie przemówiła, tak samo, jak dwie poprzednie.
Każda z tych opowieści jest na swój sposób szalona i nieprawdopodobna, co stwarza taki wspaniały nastrój. Tym bardziej, że wszystko dzieje się w dzień Świąt Bożego Narodzenia, co dodaje do tego jeszcze lepszego klimatu. Ale szczerze mówiąc, w opowiadaniu pana Green'a jest najmniej ducha świąt, jakby to się dzieje w święta, ale nie ma z tym większego związku. Mimo to, czuje się ten bożonarodzeniowy czar. Każda miłość przedstawiona w książce ma swoją przeszłość, inne mają też swoją przyszłość. Ale każda jest tak samo piękna, każda jest zachwycająca i urocza.
Świetny jest końcowy moment, spotkanie wszystkich bohaterów w jednym miejscu.. Magiczne, wspaniałe ♥
Nie wiem, co jeszcze mogę napisać. Polecam powieść wszystkim, którzy kochają opowiadania z humorem, bo na pewno go tam nie braknie. Każdy, kto kocha historie o miłości z happy end'em na pewno będzie zadowolony z lektury. Przede wszystkim ogromny szacunek dla trzech wspaniałych autorów za napisanie tak cudnej książki!
Polecam serdecznie jeszcze raz i żegnam się z wami na dziś! I przepraszam, że tak krótko :(
Do następnego wpisu! ♥




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=QNJL6nfu__Q -O Jezu ♥ Kochaaam ♥
Cytat dnia-> "Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu." ♥







środa, 24 grudnia 2014

"Cztery" -Veronica Roth

Cześć! ♥
Chciałabym na samym początku życzyć wszystkim wesołych świąt! Do tego bogatego Mikołaja i śniegu! ^^ Ogólnie wszystkiego dobrego!
I mam dzisiaj dla was recenzję książki "Cztery". Zapraszam!

Co mówi opis?
Początek trylogii Niezgodna
Największy przebój literatury młodzieżowej

Zanim Tobias poznał Tris…

Szesnastoletni Tobias, syn przywódcy Altruizmu, dokonał swojego wyboru. Stał się Nieustraszonym o imieniu Cztery, by zacząć wszystko od nowa. I nie pozwolić, by strach zmieniał go w tchórza.
Lecz test to zaledwie początek

Co mówię ja?
Za bardzo nie mogę nic nowego powiedzieć, ponieważ jest to jakby kawałek Niezgodnej z perspektywy Tobiasa. Więc ta recenzja będzie krótsza.  Ale muszę przyznać, że napisanie czegoś takiego było świetnym pomysłem. Wielu fanów zastanawiało się nad przeszłością Tobiasa, który stał się zdecydowanym Cztery. Ta książka świetnie ukazuje jego przemianie, jaka zachodziła przez te dwa lata, od testu przynależności do poznania Tris. Trochę mi smutno, że to było takie krótkie, mogłabym czytać i czytać. Chociaż jak w każdej książce były tam momenty nudnawe, np. gdy Tobias rozmawia z matką. Spodziewałam się trochę bardziej wybuchowej reakcji, gdy spotkał Evelyn, która rzekomo zmarła. Ale taka reakcja, jaka ukazała Roth też była dobra. Może autorka po prostu miała taki zamysł tej powieści, nie wnikam. Podoba mi się pokazanie tego, że Cztery nie umawiał się z dziewczynami, ale autentycznie czuje coś do Tris. To jest piękne, że chociaż ona przypomina mu o jego starej frakcji, chłopak widzi w dziewczynie potencjał, a nie słabość Altruizmu.
Jest też więcej Erick'a, którego ja nawet lubię i podobało mi się ukazanie go w tej książce. Może troszkę zbyt szybko wszystko się działo, ale dało się nadążyć.


I ponieważ to byłby już koniec recenzji, dodam jeszcze fragment tej książki [NIE MA SPOJLERÓW]. Miłego czytania! ♥
"Gdy podchodzę do mis, nie jestem zdenerwowany, choć nadal nie wybrałem dla siebie miejsca. Max podaje mi nóż. Zaciskam palce na trzonku. Jest gładki i chłodny, o czystym ostrzu. Każda osoba dostaje nowy nóż i możliwość nowego wyboru.
Wychodząc na środek sali, na środek utworzonego przez misy kręgu, mijam Tori, kobietę, która przeprowadzał mój test przynależności. "To ty będziesz musiał żyć ze swoją decyzją", powiedziała. Dziś ma upięte włosy, wzdłuż mostka w kierunku szyi pnie się tatuaż. Tori patrzy mi w oczy z dziwną siłą, a ja staję wśród mis, nie odwracając wzroku."


Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=DmmAA2PyR3Q
Cytat dnia: "Bądź światłem sam dla siebie"


piątek, 19 grudnia 2014

Askowe pytania! c; -tak, nowa kategoria na moim blogu!

Cześć! ♥
Nie wiem, co się ze mną dzieję, ale ostatnio jestem jakaś szczęśliwsza i mam więcej weny twórczej c; Pomyślałam nawet, że na święta chcę dostać kamerę, żebym mogła nagrywać recenzje. Co o tym myślicie? Moja mam powiedziała, że kamery są dosyć drogie, więc będę musiała troszkę poczekać.


Co do mojej weny twórczej... U tego pana (https://www.youtube.com/channel/UCsHpr11-ioMAOTDTR846A4Q) podpatrzyłam kategorię "askowe pytania". Po prostu będę co jakiś czas wybierała kilka pytań z ask'a i odpowiadała na nie tutaj, żebyście mogli mnie lepiej poznać. Jeżeli  chcecie zadać mi pytanie na moim asku (link na dole posta) to oznaczajcie je znakiem [BLOG]. Mam nadzieję, że chociaż jedno pytanko będzie :3 A teraz zapraszam, warto przeczytać! :D






1. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
Nie mam ulubionej, lubię każdą po trochu.
-Lubię zimę, bo są święta, jest taka fajna atmosfera. Poza tym lubię te mroźne powietrze, uwielbiam śnieg.
-Lubię wiosnę, kiedy wszystko się budzi, ludzie sa szczęśliwsi, robi się coraz cieplej, można po woli zrzucać ciepłe ubrania.
-Lubię lato.. No bo wakacje! Chociaż wolę wiosnę, ponieważ latem jest dużo much, os i komarów, czyli wszystkich tych owadów, których nienawidzę.
-A jesieni nie lubię XD


2. Czy pamiętasz pierwszy film, na którym byłaś w kinie (pierwszą płytę, książkę którą kupiłaś)?
Doskonale pamiętam. Był to "Sezon na misia", poszłam na niego z nianią. Kupiłyśmy herbatniki i wodę mineralną, strasznie się stresowałam. Ale było super ^^


3. Gdybyś wygrał(a) milion złotych, na co byś go przeznaczył?
Hmmm... To jest trudne pytanie. Na pewno trochę przeznaczyłabym na mieszkanie dla siebie. Zostawiłabym trochę na później, a resztę wydałabym na ksiąąążżżżkiiiii! XDD Nie no, trochę na książki, trochę na inne przyjemności, na kamerę, na telefon.... I trochę na charytatywne cele.


4. Jaką książkę teraz czytasz?
Teraz czytam tyle książek na raz... ŁOŁOŁOŁ. Mam lekturę, "Ten obcy" i nie mam wyjścia, muszę ją przeczytać. Chcę czytać "Zakon Feniksa", ale zaczęłam już "Krew Olimpu". Poza tym, na wakacjach zaczęłam "Mroczne Umysły", ale jakoś mnie nie wciągnęły i czytam jeszcze "Zostań, jeśli kochasz", bo to cienka książka i mogę ją nosić ze sobą do szkoły. Skomplikowane xD




5. Farbowałaś kiedyś włosy?
Nie, ale mam zamiar. Chciałabym mieć rude włosy. Albo jakieś kolorowe. Inspiruje mnie Zuzanna Borucka, znana jako Banshee. Bardzo podobają mi się turkusowe końcówki, albo różowe włosy. Chociaż trochę się boję, bo wiem, że włosy się niszczą, gdy się je często farbuje. Ale i tak musze jeszcze trochę poczekać na farbowanie, mama w życiu nie pozwoli mi przemalować się na turkusowo xD






Tutaj macie link do mojego ask'a-> http://ask.fm/Julciak136 *czekam na pytania!*
Mam nadzieję, że ta nowa kategoria wam się spodobała i troszkę się o mnie dowiedzieliście :)
Piszcie, co o tym myślicie!
Do następnego wpisu! :)

niedziela, 14 grudnia 2014

"Jedyna"- Kierra Cass

Cześć ♥
Widzę, że wejść znowu jest coraz mniej. Szkoda, ale nie przestaję pisać, dalej będę się starać :)
Święta coraz bliżej, juhuu!
A, no i dołączyłam do nowego fandomu, od tygodnia jestem Moonwalker'ką ♥
Dziękuję też bardzo Weronice za zrobienie mi nowego nagłówka i tych innych rzeczy, których nie potrafię nazwać. Dziękuję! ♥
A teraz zapraszam do przeczytania recenzji trzeciej części z serii "Rywalki"! ♥

Co mówi opis?
America jest jedną z czterech dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji. Ukochana przez zwykłych ludzi, znienawidzona przez obecnego króla, dziewczyna wciąż nie jest pewna swych uczuć. A jednak nadchodzi moment ostatecznego wyboru, tym trudniejszego, że cały los Illei może spoczywać właśnie w rękach Ami.
Czy dziewczyna powróci do swej dawnej miłości, czy zdecyduje się zostać królową i podjąć walkę o lepszy świat dla siebie i wszystkich mieszkańców Illei?


Co mówię ja?
Ta część podobała mi się gdzieś tak od połowy. Na początku trochę zanudzała, były te wszystkie sprawy z rebeliantami itd. Najnudniejszy był chyba moment, kiedy Ami i Maxon spotykają się z dwójką północnych rebeliantów i przez trzy strony rozmawiają z nimi o interesach. Chciałam ten moment pominąć i iść dalej, bo chociaż początek mnie zanudzał, wiedziałam, że w środku zacznie się rozkręcać. I tak faktycznie było. Zaczyna się cała ciekawa akcja, sprawa rebeliantów zostanie na chwilę odsunięta na bok. Bardzo mi się podoba wątek Celeste... Chociaż może zbyt szybko i zbyt radykalnie się zmieniła. Ale to świetny przykład, jak jedna sytuacja zmienia spojrzenie człowieka na świat. I jak większość czytelników, polubiłam ją o wiele bardziej w tej części. Możemy porównać, jaka była w pierwszej, gdy wsiadała do samolotu- była zarozumiałą zołzą. Później stała się prawdziwą rywalką Mer, a na końcu zrozumiała, że może stracić wszystko przez swoje zarozumialstwo. Zaskoczyła mnie śmierć w rodzinie Ami- nie chcę spojlerować, a jest to trudne, gdy chce się opisać swoje odczucia. Ale gdy dziewczyna wróciła na kilka dni do domu, Kota (jej brat) był po prostu nie do zniesienia. Gdyby żył na prawdę dałabym mu wtedy w twarz. Był kompletnym idiotą, takim typem człowieka, którego ja szczególnie nienawidzę.
Szczególnie podoba mi się, że Maxon i Ami w końcu jakoś konkretnie okazują swoje uczucia. Dziewczyna jest już pewna swojej miłości do Maxona, co ja jak najbardziej popieram, bo Aspena nienawidzę. Dlatego tak mnie wkurzyło, gdy książe przyłapał Ami z gwardzistą. Moje serce wtedy się krajało, chciałam krzyczeć do książki "Maxon, ty idioto, ona cię kocha!".  Troszkę dziwnie są w tej książce rozłożone decyzje i uczucia, bardzo szybko się zmieniają. Tu Maxon oświadcza się Americe, a tu nagle BUM! I zrywa zaręczyny, bo przyłapał ją z Aspenem. No błagam no. A tu znowu BUM! I napad rebeliantów z południa, Maxon jednak decyduje, że kocha główną bohaterkę. I gdzie tu logika? To mi trochę przeszkadzało, ale oprócz tych kilku szczegółów, wszystko było idealnie. Przeraziła mnie śmierć jednej z moich ulubionych bohaterek... No, a nawet dwóch. Żałuję, że nie zginęła Kriss, bo od początku jej nie lubiłam. A do tego jest... A to już sami doczytacie :)


Cytat dnia: "Jaką im mądrość podaruję, w czym na początek ulżę tu? -Od siebie będą się uczyli, dzień po dniu."


sobota, 6 grudnia 2014

Ulubieńcy miesiąca listopad ♥

Cześć! ♥
Nadszedł koniec listopada, a to oznacza... Że czas na ulubieńców miesiąca! Zapraszam do przeczytania, zadawania pytań i komentowania! :)


_________________________________
Numer 10
Piosenka "Lips are movin" Meghan Trainor. ♥
Po prostu nie mogę przestać tego słuchać!
Piosenka bardzo rytmiczna, szybko wpadająca w ucho. A głos Meghan jeszcze dodaje uroku! ♥
https://www.youtube.com/watch?v=qDc_5zpBj7s


Numer 9
Książka "W śnieżną noc" piór trzech wspaniałych autorów. ♥
Niedawno ją skończyłam i jestem po prostu zauroczona! Jest w niej wiele humoru, miłości i ciekawych sytuacji ♥ Recenzja niedługo! ;)


Numer 8
Sałatka grecka! ♥
Chyba się od niej uzależniłam XD Kupuję ją wszędzie i sama sobie robię, chociaż jest przy niej dużo roboty. Ale bardzo smaczna, polecam :)


Numer 7
Instagram! ♥
Ludzie wrzucają tam bardzo fajne zdjęcia, uwielbiam go przeglądać :)
Piszcie swoje nazwy na instagramie w komentarzach, a tu macie moją-> _kuinawi_


Numer 6
To jest właśnie mój nowy pseudonim, czyli Kuinawi. ♥
Ma to pewne znaczenie, nie zdradzę na razie jakie. Tak szczerze, to to nic nie oznacza, ale trzeba to odpowiednio przeczytać, żeby zrozumieć c;


Numer 5
Film "Kosogłos" ♥
Recenzja jest dostępna, kilka postów niżej. Ludzie się czepiają, że film nie jest zgodny z książką, ale to przecież normalne. Niektórzy po prostu nie potrafią docenić pracy ludzi, którzy starali się, by ten film był jak najlepszy. Nie da się zrobić ekranizacji idealnie zgodnej z książką.
Kto jeszcze nie przeczytał recenzji, serdecznie zapraszam! :)


Numer 4
Rick Riordan ♥
Przeczytałam jego ostatnią książkę, "Krew Olimpu", która nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia, ale chcę go tu zamieścić, ponieważ to od jego serii "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" zaczęła się moja przygoda z książkami, więc.. Chyba rozumiecie.


Numer 3
Ciepłe sweterki ♥
Jest już straaasznie zimno, a ja nie lubię zimna. Więc takie sweterki bardzo mi pomagają XD :D


Numer 2
Śnieg! ♥
Nie lubię zimna, ale uwielbiam śnieg! On już wprowadza taki świąteczny nastrój. I można się porzucać śnieżkami z przyjaciółmi ♥


Numer 1
Banshee ♥
Jest youtuberką, którą zaczęłam oglądać nie dawno, ale bardzo do mnie przemawia. Jest szalona, ale nie tak na pokaz. Zapraszam serdecznie na jej kanał! ♥
https://www.youtube.com/user/ZuzannaBorucka






Kolejność nie ma znaczenia!
Dziękuję wam bardzo, jeżeli dotrwaliście do końca. Mam nadzieję, że wam się podobało i że znaleźliście tu też coś dla siebie. Do następnego wpisu! :D


Piosenka na dziś-> Jest już w numerze 1!
Cytat dnia-> "Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów"

sobota, 29 listopada 2014

"Harry Potter i Więzień Azkabanu" -J.K Rowling

Cześć! *-*
Mój ostatni post o premierze "Kosogłosa" miał naprawdę sporo wyświetleń (tak patrząc na poprzednie posty) więc chciałabym wam podziękować, że chce wam się czytać moje przemyślenia :)
Dziękuję także za 8.000 wyświetleń! Choć wiem, że połowa to było tylko "wejdę, zobaczę co to jest i wyjdę", ale i tak się bardzo cieszę :)
Zmieniłam nazwę bloga, ponieważ "Kuinawi" to teraz taki mój "pseudonim artystyczny", który nie jest przypadkowy, a że na blogu nie ma tylko samych recenzji, więc nazwa "recenzje jednorożca" raczej nie wypada.
Jedna dziewczyna miała mi zrobić szablon na bloga, ale się teraz nie odzywa, więc trochę się to wszystko pokomplikowało. Może ktoś umie zrobić taki szablon i byłby zainteresowany zrobieniem go dla mnie? :) Czekam na komentarze!
A teraz zapraszam do przeczytania recenzji kolejnej części z serii "Harry Potter"!

Co mówi opis?
Z ciężkiego więzienia ucieka przestępca. Kim jest? Co łączy go z Harrym? Dlaczego lekcje przepowiadania przyszłości stają się dla Harryego tak bardzo nużące? Tego wszystkiego i wiele więcej dowiecie się z trzeciego tomu przygód niezwykłego chłopca. Poznacie nowego nauczyciela od obrony przed czarną magią. Zobaczycie Hagrida w nowej roli oraz dowiecie się więcej o przeszłości profesora Snape' a.

Co mówię ja?
Na początku nie podobała mi się ta część. Nadmuchanie ciotki i ten cały Błędny Rycerz jakoś mnie zniechęcały, nie wiem, dlaczego. Ale później... Pojawia się profesor Lupin i pokazuje na zajęciach z Obrony Przed Czarną Magią wspaniałe rzeczy. Snape jeszcze bardziej nienawidzi Harry' ego i Gryfonów. W środku tej części zaczynają się dziać tajemnicze rzeczy. I wtedy książka staje się ciekawsza! A pod koniec, dowiadujemy się tylu wstrząsających rzeczy... Bardzo mi było szkoda Hagrida. Widać, że się starał. Ale nie powiem więcej :)
Jeszcze bardziej polubiłam Draco. Ginny prawie w ogóle nie ma w tej części, a to moja ulubiona postać. Fred I George dają Harry'emu coś, co nie tylko pomaga mu przemknąć się do Hogsmead, ale też budzi wspomnienia. Okazuje się, że jego ojciec wraz z przyjaciółmi był... Mniejsza z tym. Tak samo profesor Lupin, nie spodziewałam się, że był tym kim był. Nie domyśliłam się tego nawet wtedy, gdy bogin zmienił się w księżyc, gdy Lupin przed nim stanął. Ron i Hermiona dużo się kłócili i to mnie wkurzało. Hermiona trzymała stronę swojego Krzywołapa (którego ja nie lubię), a Ron bronił Parszywka, który pod koniec okazał się nie tak mało winny jak sią wydawało. W tej części serii mecze quidditch' a są bardzo emocjonujące. Choć czułam, że Gryfonom się poszczęści.
Polubiłam Draco, lubię Snape' a.. Więc przeniosłąm się do Slytherinu :) Byłam w Hufflepufie, ale jakoś poczułam, że lepiej mi będzie u Ślizgonów :)


Ta część rozbudza emocje powoli, stopniowo i wybucha na końcu. Serdecznie polecam!




Piosenka na dziś--> https://www.youtube.com/watch?v=Ri7-vnrJD3k- chcę ją zaśpiewać na konkursie... Co myślicie?
Cytat dnia: "Weź sobie ciasteczko, Potter" 

piątek, 21 listopada 2014

"Kosogłos: część 1" -Awawawaw *-*

Hej! ♥
Jejuuu... Tyle emocji! Najwspanialszy film na świecie! Może będę pisać bez ładu i składu, ale jestem taka podekscytowana! No dobra... Więc jak już pewnie zauważyliście, dziś mam dla was recenzję filmu. Przepraszam za spojlery, ale nie powinno ich być tam dużo, bo raczej nie wiele ważnych osób zginęło... No, ale przejdźmy do recenzjiiii! Zapraszam :)


Opiszę ten film trzema słowami.


O.MÓJ.BOŻE.
Nie potrafię opisać emocji, które ta ekranizacja we mnie wywołała. Wszystko było tak, jak powinno być. Oczywiście, nie chodzi mi o zgodność z książką, bo tutaj niestety były braki. Ale możliwe, że nadrobią je w drugiej części. Ale tego nie wiemy. Mimo, iż przeczytałam książkę, i wiedziałam co się w danym momencie stanie, to i tak serce waliło mi jak oszalałe. To było świetne w tym filmie, że aktorzy wiedzieli, jak powoli rozbudowywać napięcie, żeby ludzie niecierpliwili się, co będzie dalej.
Obsada jest pierwszorzędna! Także nowi aktorzy, których nie było w poprzednich częściach wywiązali się idealnie! Szczerze mówiąc, to oni wywarli tutaj na mnie największe wrażenie. Julianne Moore w roli Almy Coin, była po prostu bez błędna. Myślę, że ta aktorka zmieniła trochę mój punkt widzenia, z którego oceniałam panią prezydent. Przez cały film w oczach aktorki widać było zmęczenie i łzy. Bo jednak co się dziwić, jej postać miała na głowie cały dystrykt i nie małą rewolucję. Peetę widzieliśmy tylko przez krótkie momenty, ale i tak Josh Hutcherson wykazał się wielkimi umiejętnościami aktorskimi. I ten moment, w którym dusi Katniss... Tak, ten moment znajdzie się w tej części. Nie będę pisać, na czym się kończy, bo może ktoś nie chce tego wiedzieć, ale powiem tylko, że końcówka jest wstrząsająca. Film kończy się właśnie wtedy, kiedy rewolucja naprawdę nabiera tempa. Szczerze mówiąc, Sam Claflin nie zwalał z nóg. W "W pierścieniu ognia" byłam nim zachwycona, a tutaj jednak... Czegoś mi w nim zabrakło. Elizabeth Banks jako Effie była wprost fenomenalna, oddawała całą sobą tę tęsknotę do wygód Kapitolu, którą jej bohaterka odczuwała. Nawet polubiłam trochę bardziej Prim. I muszę przyznać, że w tej części Willow odgrywająca właśnie tę rolę mnie zaskoczyła. Naprawdę podniósł się poziom jej gry aktorskiej. Chociaż nie lubię Gale'a, Liam spisał się tutaj na medal. Bardzo pasuje do tej roli. Mogłabym tak pisać o aktorach całą wieczność, ale oszczędzę wam tego...
Najbardziej uwiodła mnie scena, gdy Katniss śpiewa "Hanging tree". Po pierwsze dobrali piękną melodię. Po drugie, sama scena, w której ona śpiewa... Najpierw nad rzeką, a później, kiedy ludzie z trzynastki próbują wydostać się z dystryktu. I nie poddają się, ponieważ ona ich prowadzi, są gotowi na wszystko. Płakałam na tym jak bóbr.
Ogólnie było kilka takich scen, na których ryczałam jak dziecko, ale nie będę ich teraz opisywać. Powiem tak, jest to film z tych, po których trzeba ochłonąć. Trzeba go przemyśleć i do niego wrócić :)


Pójdźcie na film, nie zawiedziecie się. Naprawdę warto. Polecam! :)


Piosenka dnia-> https://www.youtube.com/watch?v=uCzX_6kOgVY, eh..
Cytat dnia: "Fire is catching. If we burn.. You, burn with us!"