piątek, 24 kwietnia 2015

"Zniszcz ten dziennik" -recenzja nietypowa.

Witam! ♥
Wiecie jaki dzień był wczoraj? Tak! To Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich!
Ja dziś idę do białostockiej Opery na targi książki, pozbierałam już wszystkie oszczędności! Może kogoś spotkam?
Przypominam także o KONKURSIE Z NAGRODĄ KSIĄŻKOWĄ, więcej informacji znajdziecie w poprzednim poście. Termin nadsyłania prac mija 18 maja!
A teraz zapraszam na dosyć nietypową recenzję. Nie będzie to ocena zwykłej książki, tylko sławnego na całym świecie dziennika :)
3..2..1... Zaczynamy!
Co mówi opis?
Światowy bestseller, którego nakład przekroczył już ponad 2 mln egzemplarzy! To książka inna niż wszystkie, które dotąd widzieliście. To dziennik który pozwala przekształcić destrukcję w kreację, uruchomić wyobraźnię i wyrazić swoje emocje! Wykorzystując pomysłowo, lecz osobliwie zilustrowane szablony, uznana artystka Keri Smith zachęca do dokonywania aktów destrukcji i eksperymentów w dzienniku, aby rozbudzić prawdziwy proces tworzenia. Ideą dziennika jest jego kreatywne „zniszczenie”, „pobrudzenie”, „postarzenie” poprzez dowolną, bardzo osobistą, czasem abstrakcyjną, ale zawsze twórczą interpretację zadań zaproponowanych na jego stronach. Polecenia te mogą wydawać się niekonwencjonalne: dziurawienie stron, malowanie dłońmi, zalewanie kawą, zgniatanie kartek czy zabranie dziennika pod prysznic - nie należy jednak rozumieć ich zbyt dosłownie ale jedynie jako podpowiedzi mające na celu wykorzystanie własnej wyobraźni do różnych form artystycznego wyżycia się i utrwalenia swoich stanów ducha, wrażeń i obserwacji z otaczającego świata. Każdy dziennik jest niepowtarzalnym dziełem jego twórcy oddając jego osobowość i postrzeganie rzeczywistości.
 Co mówię ja?
Wiele osób obraża tę książkę (a zarazem jej autorkę), a tak naprawdę nie rozumieją prawdziwego sensu dziennika. Mówią, że niszczenie książek jest karygodne... Ale właśnie dlatego to nazywa się "dziennik", a nie "książka". I sądzę, że takie rozdrabnianie się nad każdym ściętym drzewem jest wręcz żałosne. Ludzie mówią "To lepiej zrobić coś takiego z zeszytem". Ale czy zeszyt to nie jest kolejne ścięte drzewo? Niektórzy powinni pomyśleć, zanim coś napiszą.
Stworzenie dziennika do kreatywnej destrukcji było bardzo fajnym pomysłem. Jest to coś nowego, świeżego, oryginalnego- coś, co połączy plastykę z czytaniem i do tego dołączy jeszcze dobrą zabawę.
Są dwa typy ludzi, którzy ten dziennik kupili.
1) Osoby, które dziennik ozdabiają i dbają o niego.
2) Osoby, które dziennik zgodnie z zaleceniami niszczą.
I zaliczam się raczej do tej drugiej grupy. Nie mam talentu plastycznego, więc ozdabianie na dobre by nie wyszło. Postanowiłam więc zgodnie z zaleceniami autorki niszczyć swój dziennik. Jeszcze nie mam w nim zrobionych wielu zadań, ale po prostu nie mam za dużo czasu na wypełnianie dziennika. Kiedy byłam u koleżanki jej młodsza siostra powypełniała mi kilka stron, za co jestem jej wdzięczna, bo rysunki są naprawdę urocze c:
Dziwią mnie także osoby, które piszą "To tylko strata czasu i pieniędzy."
Bardzo mi miło, że ludzie tak dbają o moje oszczędność i czas, ale to ja chcę decydować, co będę z nimi robiła. I akurat zachciało mi się wydać 30zł na dziennik. I nie żałuję, że go kupiłam. Zobaczyłam, że to naprawdę świetna forma destrukcji- nie bezmyślna i bezuczuciowa, a kreatywna. Można się przy tym uśmiać, pobawić. I bez większych konsekwencji.
Podsumowując- polecam "Zniszcz ten dziennik" osobom, które uwielbiają malować, rysować i bazgrać, ale także tym, które lubią od czasu do czasu coś zniszczyć. Tak jak już kiedyś mówiłam "Fajnie jest czasem walnąć w ścianę czymś innym niż głową" :)


I to było na tyle w tej recenzji, mam nadzieję, że wam się spodobała i przeczytaliście ją do końca.
Zostawcie komentarz, poczytajcie starsze posty i wpadnijcie jeszcze kiedyś, będę na was czekać! :D




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=PJ0SlQx5DTY
Cytat dnia: "Okłamałaś mnie jednocześnie mówiąc mi prawdę? Muszę to kiedyś wypróbować." 

piątek, 10 kwietnia 2015

Libester Blog Award! ♥

Witam kochani! ♥
Na początek formalności.
Mówiłam wcześniej, że post o konkursie będzie dziś. Jednak zmiana planów, dodam go za tydzień, po prostu pomieszały mi się daty, przepraszam. Przypominam, że będzie to konkurs z nagrodą książkową!
Jeżeli chcecie wspomóc waszą kochaną (albo i nie) Kuinawi, to polubcie komentarz Julii Iwaniuk pod tym postem :)
https://www.facebook.com/PolishDivergent/photos/a.234863280048823.1073741828.234837720051379/366365216898628/?type=1&comment_id=367989623402854&offset=0&total_comments=89&comment_tracking=%7B%22tn%22
Jeżeli ktoś chcę, mogę się odwdzięczyć lajkiem pod czymś innym c:
I nie wiem, czy miałam do was jeszcze jakieś sprawy, więc przejdę od razu do rzeczy.
Zostałam nominowana do Libester Blog Award!





Co to LBA?
Nominacja do Libester Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.




Odpowiem teraz na jedenaście pytań, które zadała mi Katherine Grace (http://odnajdujacsiebie.blogspot.com/). Dziękuję za nominację kochana!
Nominowała mnie także Asika (http://asik-recenzje.blogspot.com/) i zastanawiałam się, czy na jej pytania też odpowiadać, bo nominowała mnie jako druga. Postanowiłam udzielić odpowiedzi także na jej pytania, więc post będzie długi!
Na dole znajdziecie listę jedenastu blogów, które ja nominuję do wykonania LBA... Lepiej ją przeczytajcie, bo może się na niej znajdujecie? :) Kto wie... Jest tam też 11 pytań, na które nominowane osoby mają odpowiedzieć.
A teraz... Miłego czytania!


Zaczynamy!
Pytania od Katherine: 
1. Ulubione zwierzę?
Miałam kiedyś szynszyla, nazywał się Szynek. Dostałam go od sąsiada, za darmo, z klatką, jedzeniem itd. Zwierzątko było płochliwe, bo u poprzednich właścicieli dzieci ciągały go za ogon i był tak wystraszony, że można było podejść do niego tylko od przodu. Strasznie się do niego przywiązałam, moi rodzice też. Tata kupił mu lepszą klatkę, zrobił półki, by mógł sobie biegać. Ale pewnego dnia mama schodząc po schodach nastąpiła na niego. Chodziliśmy z nim do weterynarza przez tydzień, ale nie udało się go uratować. Był to dla mnie szok i do tej pory jak o nim myślę, chce mi się płakać. Ale teraz (jak to ujęła znajoma mojej mamy) jest w szynszylowym raju.
Więc jak można wywnioskować z odpowiedzi, szynszyl to moje ulubione zwierzę.
2. Ulubiony kolor?
To zależy od nastroju, naprawdę. Gdy jestem przybita, lubię czarny. Kiedy mam neutralny humor, lubię delikatne, pastelowe róże i błękity. A gdy jestem szczęśliwa, pławię się w neonach ♥
Ale jeżeli mam wybrać jeden, bardzo lubię kolor miętowy.
3. Ulubiony smak?
Ciężko wybrać. Uwielbiam zupę pomidorową mojej mamy- więcej w niej makaronu niż zupy. I do tego jeszcze z serem... Mniam ♥
4. Jaki był najbardziej wzruszający film, jaki obejrzałaś?
Bardzo się wzruszyłam na "Zbuntowanej" i na "Kosogłosie". "Gwiazd naszych wina" też bardzo mnie poruszyło. No.. I oczywiście... "Titanic".
5. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Mam wiele marzeń i nie o wszystkich mogę wam powiedzieć. Ale.. Chciałabym w przyszłości spełnić się w zawodzie aktorki i najlepiej jeszcze związać to ze śpiewem. Chciałabym dostać Oscara... Ale to te mało realne marzenia. Chcę, aby muzyka Jacksona, Presleya, Queen itd. nigdy nie została zapomniana i odrzucona przez fanów muzyki 21 wieku.
6. Gdzie chciałbyś/chciałabyś mieszkać w przyszłości?
Chciałabym przeprowadzić się do Nowego Jorku, do Los Angeles, albo jakiegoś innego ruchliwego miasta, by móc zacząć karierę. Jestem typem samotnika, ale muszę jakoś to zmienić. W każdym razie chcę wyjechać z Polski.
7. Ulubiony zespół?
Nie mam konkretnego ulubionego zespołu. Ale jeżeli mam jakiś podać, to uwielbiam zespół "Queen". Kocham ich muzykę. Nie wiem o nich za dużo, nie jestem typową fanką, ale mogę uznać ich utwory za jedne z moich ulubionych ♥
8. Ulubiony gatunek muzyczny?
Muzyka pop- nie ta teraźniejsza, tylko muzyka Michaela. Kocham też musicale ♥
9. Najlepsza książka jaką przeczytałeś/przeczytałaś?
Nie umiem wybrać jednej, każda miała wady i zalety.
Z tych mniej znanych, to "Kim jesteś Sky?" i "Morze Spokoju".
10. Ulubiony aktor/aktorka?
Aktor... Jai Courtney ♥
Aktorka... Shailene Woodley, Lily Collins ♥
11. Jaki jest twój ulubiony blog?
Nie mam konkretnego, ulubionego bloga. Ale jestem na bieżąco z wieloma blogami :)


Pytania od Asiki:
1. Od jakiej książki zaczęła się twoja przygoda z czytaniem?
Od "Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Złodziej Pioruna". Mam ogromny sentyment do tej serii ♥
 2. Czy czytasz książki mające słabą opinię by wyrobić własne zdanie?
Tak, ale zazwyczaj najpierw kupuję te książki z lepszą opinią, a jak już tamte przeczytam sięgam po te (niby) gorsze.
 3. Czy czekasz na ekranizaje którejś z książek?
Heh... Sama chciałabym zagrać w ekranizacji książki "Morze Spokoju". Chciałabym zobaczyć ekranizację "Szeptem" i "Rywalek".
 4. Jaki jest twój ulubiony gatunek książek?
Lubię wszystkie oprócz thrillerów i horrorów.
 5. Czy poznałeś/ łaś kogoś ciekawego poprzez prowadzenie bloga?
Tak, kilka osób napisało do mnie z prośbą o ocenienie ich bloga, zaczęłam z nimi pisać i mogę uznać te osoby za internetowych znajomych c:
 6.Wypożyczasz książki z biblioteki, czy wolisz mieć własne egzemplarze?
Kiedyś wypożyczałam, teraz zbieram, chcę mieć duuużą biblioteczkę ♥
 7. Piszesz/ czytasz fan fiction?
Nie piszę i już nie czytam. Większość ff w internecie to pisane na siłę opowiadanka, nie podoba mi się to.
8. Książki, bez których nie wyobrażasz sobie życia?
Wszystkie. W ogóle nie mogę sobie wyobrazić swojego życia bez książek. Chociaż kiedyś żyłam bez czytania... Ale lektury wniosły wiele do mojego życia, zmieniły moje podejście do niektórych spraw.
9. Czy czytasz tę samą powieść kilka razy?
Próbowałam, ale dam radę przeczytać najwyżej dwa razy ten sam rozdział.
10. Myślałeś/ łaś kiedyś, aby skończyć pisać bloga?
Tak, na przykład wczoraj, ale kazałam sobie przestać tak myśleć.
11. Masz inne pasje poza czytaniem?
Kocham muzykę. Kocham śpiew, grę na instrumentach. Muzyka wypełnia moje życie, ona JEST moim życiem.




Oto lista 11 blogów, które nominuję do LBA!
1. http://bloggmargaret.blogspot.com/
2. http://opowiadaniaajulii.blogspot.com/
3. http://miodeqblog.blogspot.com/
4. http://tacopiszeopowiadania.blogspot.com/?m=1
5. http://bowszyscykochajochwedynie.blogspot.com/
6. http://www.gatoesqueleto.blogspot.com/
7. http://www.jakaksiazka.blogspot.com/
8. http://jasnosc-ksiazek.blogspot.com/
9. http://meysh-opowiadan-ksiega.blogspot.com/
10. http://everybody-needs-somebody-ens.blogspot.com/
11. http://wszystkonieowszystkim.blogspot.com/




A oto 11 pytań, na które osoby z tych blogów mają odpowiedzieć :)
1. Kto jest Twoim ulubionym autorem? Dlaczego akurat on\ona?
2. Gdybyś miała/miał jeść jedno danie do końca życia, co to by było za danie?
3. Co sądzisz o moim blogu?
4. Jaką książkę teraz czytasz?
5. Jaka była najgorsza książka, którą przeczytałaś/eś?
6. Na jakim filmie byłaś/eś ostatnio w kinie? Podobał Ci się?
7. Czy znasz osobę, która jest wzorem do naśladowania? Kto to?
8. Jaki jest twój ulubiony dzień tygodnia?
9. Od jak dawna prowadzisz bloga?
10. O której zazwyczaj wstajesz?
11. Na jakim koncercie ostatnio byłaś/eś?


I to już koniec mojego Libester Blog Award ♥ Jeszcze raz dziękuję za nominację i czekam na wykonanie LBA przez nominowane przeze mnie osoby! :)


sobota, 28 marca 2015

RECENZJA SPECJALNA! "Zbuntowana" ♥

Witam ♥
Na początek mam do was kilka spraw.
Dziękuję bardzo za ponad 18 tysięcy wyświetleń ♥ Cieszę się, że czytacie moje posty, komentujecie i że wam się podobają.
Piszcie do mnie, na facebooku, na e-mail. Nawet nie wiecie, jaki uśmiech widnieje na mojej twarz, kiedy ktoś do mnie pisze i mówi, że zna mnie z bloga. Piszcie, jak wam się podoba moja twórczość, co myślicie o moich opiniach itd. Albo możecie po prostu pisać o sprawach codziennych, co chcecie. Zawsze chętnie odpisuję ♥
I jeżeli ktoś jeszcze nie słuchał mojego coveru, to zapraszam, zależy mi na waszych opiniach ♥
https://www.youtube.com/watch?v=EH6JG3Tkfis
I zapraszam was na oficjalną stronę serii "Niezgodna" na facebooku!
https://www.facebook.com/PolishDivergent
Ścięłam ostatnio włosy. Tak na spontana, niczym Tris w Zbuntowanej. Zdjęcie macie z prawe strony bloga- piszcie w komentarzach, jak wyglądam c:




A teraz... Zapraszam na specjalną recenzję ekranizacji "Zbuntowanej"! :)




Myślałam, że po niczym nie będę miała takiego filmowego kaca jak po Kosogłosie.
A jednak.
Nie wiem, od czego zacząć. Mało w filmie zgadzało się z książką. Umarli ci, którzy mieli umrzeć, ale... GDZIE JEST SCENA Z NAĆPANĄ TRIS, JA SIĘ PYTAM!?
Na początku było strasznie dużo Ericka, co oczywiście pochwalam. Ale ci, którzy czytali książkę wiedzą, co się z nim stało i uważam, że druga część filmu, już bez niego była taka... Nie nijaka, bo była super. Nie wiem, jak to ująć, ale brakowało mi go, tej jego ironii.
Najbardziej płakałam na scenie, gdy już złapał dziewczynkę, której Tris kazała nie schodzić na dół i zaczął z nią rozmawiać. Świetnie zestawione dwie, kontrastujące postacie- twardziel Eric i mała, bezbronna dziewczynka. Gdy starał się porozmawiać z nią, jakby był jej "wujkiem" czy coś... To było jednocześnie świetne i przerażające. Cieszę się, że nic się tej dziewczynce nie stało, ale później... No, gdy Tobias ciągnąć Ericka za nogę, na sali wszyscy rechotali, więc ciężko było płakać, ale ja i tak się wzruszałam.
Nie rozumiem też trochę, dlaczego mówią na Tobiasa "Tobajas". Jeżeli już, to chyba "Tobajs", no nie? Po prostu nie mogę znieść tego "Tobajas". Poważna sytuacja, nagle słyszę "Tobajas" i całe napięcie tryska, bo zaczynam się śmiać w duchu.
I jestem troszkę zawiedziona, że było tak mało Marlene, Lynn i Hectora. Marlene nie zdążyła się nawet odezwać, a później... Kurcze, jak ciężko jest nie spojlerować. Ale liczyłam na to, że więcej ich będzie, będę mogła chociaż ocenić ich grę aktorską, a tutaj za bardzo nie było pola do popisu.
Ogólnie mam wrażenie, że poboczne role nie mogły się za bardzo pokazać. Ale doceniam grę aktorską wszystkich... Miles jako Peter pokazał jego szarmanckość, potrafił wkurzyć, a później przekonać nas do siebie. Ansel jako Caleb nie zabłysnął za bardzo, ale też nie był zły. O Shai i Theo nie ma co mówić, wiadomo, że byli świetni. Shailene cudownie oddaje emocje Tris. Kate jako Jeanine... Pasuje do niej ta rola. Wygląda na taką typową przewodniczkę. Jai jako Eric jest nie do przebicia. Nie mówię tego, bo go lubię, ale.. Jeju no. Będę powtarzać o tym momencie z dziewczynką bardzo dużo razy, ale to wyglądało prze cudownie, to jest taka chwila w filmie, gdy przechodzą mnie ciary, bo nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. I po prostu muszę tutaj wspomnieć o dziewczynce, która zagrała właśnie w tej scenie z Erickiem. Nie mogę nigdzie znaleźć, jak się nazywała i ile miała lat, ale podziwiam jej grę aktorską. Według była maksymalnie pięciolatką. Gdy na nią patrzyłam... Od razu chciało mi się płakać. Zagrała po prostu idealnie, choć była na ekranie przez dosłownie 5 minut. Co do Naomi Watts...Według mnie mogłaby być najwyżej dziewczyną Theo. Ale nadrabiała wygląd swoją grą. Nie była jakaś wybitna, ale naprawdę spodobała mi się w tej roli.
Reżyser zmienił fabułę, ale szczerze mówiąc, film wywarł na mnie większe wrażenie niż książka, co nie zdarza się często. Od razu chcę rozwiać wszelkie wątpliwości- Edgar nie będzie żadnym kochankiem Tris. Wręcz przeciwnie...
Cieszę się, że pojawiła się przemowa Edith Prior. A to zakończenie... Już myślałam, że to nigdy się nie stanie. Pod sam koniec patrząc na Kate i rozpacz w jej oczach... Nawet polubiłam Jeanine. Ale no cóż... Po takim zakończeniu czeka się na więcej. Chociaż nie skończyło się tak, jak w książce.
Mimo niezgodności z książą, reżyser zadbał o zgodność postaci z książką. Johanna miała bliznę na twarzy, Tris miała wszystkie tatuaże. Podziwiam, naprawdę.
Podsumowując: Każdy, kto przeczytał książkę powinien udać się na ten film, żeby mieć porównanie z książką. I ci, którzy nie czytali książki, powinni go zobaczyć, z wielu innych powodów. Świetni aktorzy, wspaniała akcja, niezwykłe emocje. Serdecznie polecam! ♥
Przepraszam, jeżeli pisałam bez ładu i składu, ale pisałam to po wyjściu z kina i targały mną wielkie emocje.
Do następnego wpisu!


Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=iJCc3LL-Fyw
Cytat dnia: "-Cześć skarbie. -Ta pani powiedziała, żebym nie schodziła na dół. -Widzisz? Trzeba było jej posłuchać." -cytat z mojej ulubionej sceny ze Zbuntowanej ♥

piątek, 20 marca 2015

"Książę&Gwardzista" -Kiera Cass

Cześć ♥
Miałam przez trzy dni rekolekcję, więc napisałam sobie na zapas kilka postów... Mogę zaspojlerować, że będzie kolejna część "Długo i na temat", oraz "Askowe pytania" :)
A dziś przychodzę do was z recenzją nowelki do serii "Rywalki" Kiery Cass.
Zapraszam! ♥
Co mówi opis?
„Książę” pokazuje wydarzenia sprzed eliminacji i pozwala czytelnikowi śledzić młodego władcę od pierwszego dnia ich rozpoczęcia. W drugiej z opowieści przekonamy się, jak płynęło życie Aspena w pałacowych komnatach- i ujrzymy prawdę o świecie gwardzistów, której nigdy nie pozna America...
Czołówka listy bestsellerów The New York Timesa.

Co mówię ja?
Króciutki opis, króciutka książka. Według mnie nawet za krótka. Historia z perspektywy Maxona jest o wiele krótsza od perspektywy Aspena, co mnie trochę wkurzyło. Książę jest bardziej... Skryty, tajemniczy, chciałabym wiedzieć, co czuł w niektórych momentach. I akurat wtedt musimy się dowiadywać, co czuje Aspen, co mnie strasznie denerwuje. Według mnie powinny powstać dwie oddzielne książki, jedna dla księcia, druga dla gwardzisty. Bo gdy czyta się tę historię ma się wrażenie, że autorka chciała ścisnąć jak najwięcej w jednej, króciutkiej książeczce i wszystko się tłoczy i na siebie nakłada. Wszystko dzieje się zbyt szybko. Czasem ciężko jest połączyć wątki. Miałam wrażenie, że pomiędzy częścią Książę a częścią Gwardzista była ogromna przerwa czasowa, i może faktycznie tak było, albo tylko ja sobie coś uroiłam.
Fajną sprawą są dodatki na koniec książki, czyli:
*Pytania do Kiery Cass
*Wybrane dziewczęta: pełna lista kandydatek
*Żyć z klasą: lista klas
*Drzewo genealogiczne: Ameriki Singer
*Drzewo Genealogiczne: Aspena Legera
*Drzewo Genealogiczne: Maxona Schreave'a
*Rywalki: Oficjalna Playlista
*Elita: Oficjalna Playlista
Obejrzałam te dodatki jeszcze przed rozpoczęciem czytania, i bardzo mi się spodobały. Ta playlista to świetny pomysł, a drzewa genealogiczne pozwalają lepiej poznać głównych bohaterów. Wywiadu z autorką jeszcze nie przeczytałam, ale myślę, że dzięki niemu też wiele się dowiem o serii. Wcześniej nie "ogarniałam" wszystkich dziewczyn, które brały udział w Elimincjach, a ta lista przybliżyła mi ich pochodzenie i imiona.
Więc ogólnie o książce... Jeżeli ktoś przeczytał "Rywalki" na pewno powinien zajrzeć do tej nowelki. Przybliża wiele ważnych spraw poruszanych w serii. Znajdziecie tam też sporo fajnych dodatków. Polecam! :)

I to już koniec recenzji. Mam nadzieję, że wam się spodobała i napiszecie w komentarzu swoją opinię na temat tej książki, a jeżeli jeszcze jej nie przeczytaliście, to jak najszybciej udacie się do księgarni! :)


I chcę was jeszcze zaprosić na bardzo fajnego bloga z opowiadaniami :)
http://opowiadaniaajulii.blogspot.com/




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=wS1MGdxnBpw
Cytat dnia: "Nie został już nikt, kogo bym kochała." -"W Pierścieniu Ognia" 

sobota, 7 marca 2015

"Zostań, jeśli kochasz"-Gayle Forman

Hej hej! ♥
Jak się macie, co u was?
U mnie wszystko po staremu, opera, szkoła, szkoła muzyczna... Już trochę nie wyrabiam ;c
Mam dziś dla was recenzję książki, którą zaczęłam czytać straaaasznie dawno temu, a dopiero niedawno skończyłam. Co może oznaczać to, że Kuinawi czytała jedną książkę ponad 6 miesięcy? Dowiecie się czytając recenzję :)

Co mówi opis?
Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć? Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie. Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. "Zostań, jeśli kochasz" opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.

Co mówię ja?
Tę książkę zaczęłam czytać jesienią roku 2014. Skończyłam dopiero teraz.
Ale to jednak nie jest wina mojego lenistwa, czy coś. Po prostu ta powieść nie jest wciągająca, nie ma w niej czegoś takiego, że chce się wiedzieć, co jest dalej. Tego brakuje, a sama akcja książki nie wciąga na tyle, by przeczytać ją w szybko. Chociaż lektura jest krótka.
Na początku nie podobał mi się zbyt banalny język, którym autorka posługuje się w książce. Później to się skorygowało. Przeżycia głównej bohaterki są bardzo bolesne, ale momentami jej monologi były przesadnie długie. Fajne jest to, że autorka przeplata teraźniejszość z przeszłością, dzięki temu dowiadujemy się, co się działa w rodzinie Mii przed tym nieszczęsnym dniem.
Bardzo podziwiam główną bohaterkę za jej oddanie dla muzyki- gram na skrzypcach, ale nie umiem się w to wczuć. Ona kocha grę na wiolonczeli, traktuje instrument jak najlepszego przyjaciela. I do tego słucha muzyki klasycznej (którą ja też lubię, ale nie słucham jej w wolnych chwilach).
Nie podoba mi się postać Adama- według mnie nie pasuje do Mii, przybiegł do niej dopiero, gdy coś jej się stało. I to niby takie piękne, że mimo, iż był z nią "pokłócony" przyszedł do szpitala... Ja jakoś nie widzę tego piękna.
Jest to jedna z tych książek, którą przeczytałam, bo:
a) Wszyscy ją czytali.
b) Do kin weszła ekranizacja.
I niestety muszę przyznać, że w tym wypadku film podoba mi się bardziej niż książka. Nie wiem dlaczego, ale przy filmie płakałam, przy książce nie uroniłam ani jednej łzy.
Historia jest ogólnie bardzo wzruszająca, czasem śmieszna i pocieszna, jednak myślę, że po drugą część w najbliższym czasie nie sięgnę.
To już koniec recenzji, mam nadzieję, że wam się podobała! :)
Do następnego wpisu! ♥




Aha, i zapraszam was do udziału w konkursie na tym świetnym blogu! :)
http://bloggmargaret.blogspot.com/2015/03/konkurs-z-okazji-dnia-kobiet.html#links
Śpieszcie się, macie czas do jutra (8.03), a do wygrania są dwie książki! :)




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=LJ7qXHjxj_0
Cytat dnia: "Wiesz, gdy myślę, że mam problem, patrzę na Ciebie i od razu mi lepiej."

sobota, 28 lutego 2015

Ulubieńcy miesiąca luty! ♥

Cześć wszystkim! ♥
Luty minął mi bardzo szybko- pierwszy jego tydzień to był mój drugi tydzień ferii, a teraz jeszcze tydzień przesiedziałam w domu przez zapalenie gardła. Ale przynajmniej trochę odpoczęłam od szkoły.
Dziś mam dla was ulubieńców lutego!
Zapraszam do przeczytania i komentowania! ♥
______________________________
Numer 10
Bluzka zaprojektowana przeze mnie na cupsell.pl ♥
Możecie ją zobaczyć kilka wpisów niżej- jest czarna bluzka z białym nadrukiem związanym z MJ.




Numer 9
Wyszywanie ♥
Ostatnio wzięłam się za wyszywanie kilku fajnych napisów, niedługo pojadę po więcej muliny i może pokażę wam efekty mojej pracy c;




Numer 8
Ta piosenka-> https://www.youtube.com/watch?v=V0PisGe66mY
Tak, wiem, ze już mi odbija XD Ale dawno nie słyszałam tej melodii, a jak już ją usłyszę, to od razu chce mi się tańczyć! :D




Numer 7
Moja sukienka na Skrzypka ♥
Kawałek jej możecie zobaczyć na zdjęciu obok :)

Numer 6
Film "love, rosie".
Obejrzałam go nie dawno i zakochałam się! ♥
Różni się od książki, mimo to jest po prostu idealny! Śmieszny, inteligentny, przemyślany, wzruszający...

Numer 5
Sam Claflin ♥
Uwielbiałam go już w roli Finnicka, ale jako Alexa pokochałam go jeszcze bardziej ♥

Numer 4
Lily Collins ♥
Aktorka o niezwykłej urodzie i ogromnym talencie! ♥
Kochałam ją jako Clary, jako Królewnę Śnieżkę, teraz pokochałam ją jeszcze jako Rosie ♥

Numer 3
Zeszyt cytatów ♥
Założyłam sobie ostatnio taki zeszycik i wpisuję do niego każdy cytat, który mi się spodoba c;

Numer 2
Fortepian ♥
Moją niezupełnie nową miłością jest fortepian, idę do gimnazjum muzycznego na ten instrument, więc jestem z nim oficjalnie w związku! ;D

Numer 1
Moja strona na facebooku ♥
Tak, musiałam to dać XD
Jeżeli chcesz być ze mną na bieżąco, polub! :)
To tylko jedno kliknięcie :)

Kolejność ulubieńców nie ma znaczenia.

Dziękuję za przeczytanie ulubieńców, mam nadzieję, że Ci się spodobało! :)
Zostaw komentarz, podziel się swoją opinią.
Do następnego wpisu!


Piosenka na dziś-> Jest w punkcie 2!
Cytat dnia: "Nazywam się Katniss Everdeen. Dlaczego żyję? Powinnam nie żyć."





sobota, 21 lutego 2015

"Mój przyjaciel Michael- zwykła przyjaźń z niezwykłym człowiekiem"- Frank Cascio

Witam! ♥
Jak się macie? Co czytacie? Obejrzeliście ostatnio jakiś fajny film? Pochwalcie się w komentarzu! :)
U mnie mało się zmieniło, trochę kiepsko się czuję. Oprócz tego, jest okay.
Bardzo dawno nie było tu recenzji... Więc oto z nią przychodzę :)
Przepraszam, że opis dłuższy od recenzji, ale... Po prostu jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że nie będziecie zawiedzeni, ale jest to rodzaj książki, której nigdy wcześniej nie recenzowałam, więc może nie być idealnie.
Mimo to, zapraszam do przeczytania!
Co mówi opis?
Frank Cascio pisze w przedmowie do swojej książki o Michaelu Jacksonie: Kiedy się spotkaliśmy w 1985 roku, miałem 5 lat. Stał się dla mnie kimś w rodzaju ojca, czasami starszego brata, dobrego kumpla i mentora. Niewiele brakowało do moich osiemnastych urodzin, gdy zacząłem dla niego pracować w charakterze asystenta. Dwa lata później zostałem jego menedżerem. Byłem pomysłodawcą specjalnego programu telewizyjnego, który uhonorował trzydziestolecie jego kariery w show-biznesie...

Frank Cascio, biznesmen i producent – kompetentny zarówno w dziedzinie finansów, jak i w sferze muzyki rozrywkowej – zaprzyjaźnił się z Michaelem Jacksonem w 1984 roku, gdy był zaledwie kilkuletnim chłopcem. Gdy skończył osiemnaście lat, Jackson zatrudnił go jako osobistego asystenta, a z czasem awansował na swojego menedżera.

Frank Cascio był bliskim przyjacielem Jacksona przez ponad 25 lat. W książce My Friend Michael („Mój przyjaciel Michael”) Cascio prezentuje głęboko osobisty, „zakulisowy” wizerunek gwiazdora. Pełen nigdy wcześniej nie przytaczanych historyjek i intymnych szczegółów, nieprzemilczający niczego My Friend Michael to najbardziej poruszający portret „króla popu”, jaki kiedykolwiek powstał. Autorowi udało się przedstawić ikonę amerykańskiej muzyki pop w sposób rzetelny i zarazem pełen miłości; jest to jednocześnie zapis niezwykłej przyjaźni, która przetrwała – Cascio towarzyszył Jacksonowi w chwilach tryumfu i porażki, trwał przy nim, gdy Michael był niekwestionowanym królem sceny, i wówczas, gdy był obiektem niewybrednych ataków.

Frank Cascio zdradzi nam tysiące nigdy wcześniej niepublikowanych szczegółów z życia gwiazdy popu, opowie nam o Michaelu, jakiego nie znamy, o tym, co lubił, a czego nie, o jego przyjaźniach i fascynacjach, o pobycie w ośrodku odwykowym, zdradzi nam tajemnice jego obydwu małżeństw, opowie, jak Madonna usiłowała go uwieść i dlaczego pokłócił się z Liz Taylor, o atakach płaczu, gdy traktowano go jak kuriozum, o kulisach tras koncertowych, o tym, jak u księcia Alawaleeda grał z Jacksonem w ping-ponga na złotym stole, jak w szkockim zamku zobaczyli ducha kobiety w białej sukni, o Jacksonie – Piotrusiu Panu – i jego marzeniach, żeby być wiecznie młodym, o skrytym uczuciu, jakim darzył księżną Dianę, a także przytoczy wiele anegdot i pokaże nigdy niepublikowane zdjęcia Jacksona.

W książce pojawią się także: Mariah Carey, Andrea Bocelli, Marlon Brando, Chris Tucker, Britney Spears, Slash, Boyz II Men, Cindy Crawford, Prince, Tatum O`Neal i wiele innych znanych osobistości.
Co mówię ja?
Jestem tą książką zachwycona. Jest napisana prostym językiem, nie ma w niej kłamstw. W końcu opis Michaela bez kłamstw. Boże.
Frank Cascio w cudowny sposób pokazuje Króla Popu jako swojego pracodawcę i najlepszego przyjaciela. Brakuje mi słów, żeby opisać cudowność tej książki.
Czyta się ją jak powieść fantasy, chce się wiedzieć, co będzie dalej. Naprawdę. Całe życie Michaela było jednym wielkim fantasy. Na końcu nie mogłam powstrzymać łez. Był jedyny w swoim rodzaju, nie będzie już nikogo tak utalentowanego. A ludzie traktowali go jak marionetkę. Straszne.
Po przeczytaniu byłam oszołomiona. Byłam szczęśliwa i smutna. Taka.. dobita. Momentami wybuchałam śmiechem, a tu nagle zaczynałam płakać. Tak działa na mnie ta opowieść. Tak działa na mnie Michael.
Tę książkę polecam fanom Michaela jak i osobom, które go nie lubią, a także tym, którzy nie mają o nim zdania. To prawdziwy obraz Króla Popu jako człowieka, nie jako gwiazdy. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Dzięki tej książce widzimy, że Michael miał ogromne poczucie humoru, w żadnym wypadku nie był gejem, a już na pewno nie był pedofilem. Miał chwile słabości, ale nie załamywał się. Był bardzo silnym człowiekiem.
Co jeszcze mogę powiedzieć... Zachęcam każdego, kto lubi czytać biografie do zapoznania się z książką "Mój przyjaciel Michael"- gwarantuje, że nie będziecie się nudzić. Będziecie się śmiać i płakać. Tak jak ja.


Mam nadzieję, że ta recenzja wam się podobała. Przepraszam jeszcze raz, że jest taka krótka, ale po prostu nie da się napisać więcej konkretnych rzeczy o tej książce, ponieważ jest specyficzna, jest to prawdziwa historia chwytająca za serce. Bardzo dziękuję za przeczytanie! ♥
Do następnego wpisu! ♥




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=XAi3VTSdTxU -What about us? :c
Cytat dnia- "Jeżeli będziesz żyć 100 lat, to ja chcę żyć 100 lat i jeden dzień mniej, żeby nie musieć żyć bez Ciebie." -Kubuś Puchatek ♥