sobota, 23 maja 2015

"Urodzona o północy"- C.C Hunter

Hejoszki! ♥
Wczoraj ogłosiłam wyniki konkursu- obie dziewczyny już zgłosiły się po nagrody. Niestety, nie wszyscy umieją pogodzić się z przegraną... Wejdźcie tu (https://www.facebook.com/kuinawiblog/posts/465458250296239) i przeczytajcie, co wypisywała do mnie jedna uczestniczka. Śmieję się przez łzy widząc, jak bardzo bulwersuje się, bo nie wygrała :')
Mam w tym tygodniu egzaminy końcowe z fortepianu i skrzypiec, więc trzymajcie mocno kciuki!
I mam pytanko- co mogę zmienić w blogu, co jest nie tak? Będę wdzięczna za komentarze i rady. Możecie także pisać, co wam się podoba.
A teraz zapraszam na recenzję cudnej książki, jaką jest "Urodzona o północy". ♥
Co mówi opis?

Życie Kylie Galen zdaje się walić w gruzy. Umiera jej ukochana babcia, rzuca ją chłopak, jej rodzice się rozstają, a w dodatku ciągle widuje dziwną postać, której nikt poza nią zdaje się nie zauważać… Pewnego wieczora Kylie Galen ląduje na nieodpowiedniej imprezie z nieodpowiednimi ludźmi i to zmienia jej życie na zawsze. Matka wysyła ją do Wodospadów Cienia – na obóz dla trudnej młodzieży. Sformułowanie „trudna” jednak niezupełnie określa jej współobozowiczów. Okazuje się, że wraz z nią mieszkają tu wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, czarownice, elfy i inne nastolatki o ponadnaturalnych zdolnościach. Nikt nie wie jednak, jakie umiejętności ma Kylie… Jakby życie nie było wystarczająco skomplikowane, na scenie pojawiają się Derek i Lucas – półelf i wilkołak, którzy zajmują znaczące miejsce w życiu i sercu Kylie.


Co mówię ja?
Jedna z moich czytelniczek poprosiła mnie o ocenienie tej książki, bo wszyscy się nią zachwycają, a ja mam zazwyczaj obiektywne oceny (dziękuję, bardzo mi miło :D). Najpierw próbowałam zdobyć powieść w Matrasie- nie było. Miałam w planach zakupienie jej na targach książki, ale w końcu zdobyłam ją w Empiku. I muszę przyznać, że to jedna z książek wartych swojej ceny.
Rozumiem zachwyt "wszystkich", naprawdę. Książka już od samego początku wciąga nas w tajemniczy klimat typowy dla powieści fantasy, choć zaczyna się zwyczajnie. W ostatnim poście dodałam taki cytat "Wszystko zaczyna się normalnie, dopóki nie zorientujesz się, że coś jest nie tak.". Te słowa idealnie pasują do "Urodzonej o północy".
Ale żeby nie było tak kolorowo musze przyznać, że niektóre sytuacje w książce pojawiają się tak... Znikąd. Staram się nie spojlerować, więc ciężko rozwinąć mi ten wątek, ale chodzi mi o to, że rozmawia dwójka bohaterów i nagle sytuacja radykalnie się zmienia, tak po prostu, bez ładu i składu. To chyba jedyny minus.
Może się wydawać, że to kolejna książka o dziewczynie która nie może wybrać pomiędzy dwoma chłopakami i musi uratować świat. Może i tak jest, ale czytając naprawdę się tego nie czuje. Lucas na początku jest postacią negatywną i mało kto spodziewa się takiego zwrotu akcji. I tak naprawdę wolę go od Dereka. Są strasznie różni, ale według mnie ten pierwszy bardziej pasuje do Kylie. Przyjaciółki dziewczyny są bardzo specyficzne, ale bardzo mi się to podoba, w końcu książka bez tego wątku "idealnej przyjaźni".
Powieść jest pełna zaskoczeń, są momenty, w których trzeba odłożyć książkę i ochłonąć, dopiero później można czytać dalej, a to naprawdę dobrze o niej świadczy.
Podsumowując- polecam każdemu, kto lubi dobre historie fantasy, ponieważ "Urodzona o północy" jest jedną z przedstawicielek tego gatunku.
To już koniec recenzji, mam nadzieję, że dotrwaliście do końca.
Do następnego wpisu, paaa!


Cytat dnia: "Don't believe me, just watch!" 

piątek, 22 maja 2015

WYNIKI KONKURSU!


Witam!
Nadeszła ta długo wyczekiwana przez wszystkich chwila...
Wyniki konkursu z nagrodą książkową, który ogłosiłam tu, na blogu, 18.04.2015r.
Dostałam po trzy prace w każdej kategorii- przypominam, że pierwsza dotyczyła opowiadania, a druga pracy plastycznej. Trochę mi przykro, że zgłosiło się tak dużo osób, a dostałam tylko 6 prac... Więc bardzo was proszę, następnym razem zgłaszajcie się tylko wtedy, gdy jesteście pewni, że weźmiecie udział.

A teraz koniec gadania! Czas na ogłoszenie wyników :)

W obu kategoriach przyznałam tylko pierwsze miejsce- uznałam, że wszystkie inne prace są cudne i nie mogłabym wybrać jednego drugiego miejsca.

Więc pierwsze miejsce w kategorii pisemnej oraz książkę "Nieautoryzowana biografia gwiazd Igrzysk Śmierci" otrzymuje...
"TA IRYTUJĄCA"! ♥
Gratuluję!


Pierwsze miejsce w kategorii plastycznej oraz komiks "Złodziej Pioruna" otrzymuje...
JULIA MAZUR! ♥
Tak samo gratuluję!

Proszę obie panie o zgłoszenie się na priv na moją stronę na fb, lub na mojego maila, potrzebuję waszego dokładnego adresu do wysłania nagrody.

Zamieszczę tu niżej obie wygrane prace- dzieła, które nie wygrały także zamieszczę na blogu, oczywiście za zgodą autorów :)

I teraz tłumaczę, dlaczego wybrałam akurat te prace.
Praca pisemna naprawdę mnie urzekła, wzruszyłam się czytając ją. Strasznie podoba mi się pomysł napisania opowiadania z perspektywy książki- jest to coś nowego, coś, czego wcześniej nie widziałam.
Byłam pod wielkim podziwem pracy, jaką włożyła w swoje dzieło Julia, naprawdę. Praca nie jest kolorowa, ale naprawdę mi to nie przeszkadza. Narysowała tyle książek, napisała tyle tytułów... I praca jest związana z blogiem, co też jest bardzo ważne :)

Gratuluję wszystkim uczestnikom, każda praca była naprawdę cudna! ♥
I proszę, aby osoby które nie wygrały nie miały do mnie zbędnych pretensji- werdykt to moje zdanie, moja decyzja, nikt ani nic innego nie miało na mnie wpływu, tym bardziej, że żaden z moich znajomych nie wziął udziału w konkursie.
Teraz zapraszam do zapoznania się z pracami, które wygrały c:



Z INNEJ PERSPEKTYWY
(opowiadanie "Ta Irytująca")

 

Dzień jak codzień. Chłopiec, który mnie wypożyczył pomazał moje kartki. Czuję się zbrukana. Zagiął moje strony, nie licząc się z mymi uczuciami. Zostałam rzucona pod łóżko i pozostawiona. Lecz chyba w końcu ruszył swoją głową i wydobył mnie z otchłani ciemności. Szybko i dosyć niezdarnie wepchnął mnie do swojej szkolnej torby. Cuchnęło w niej pleśnią. Jego podręczniki ścisnęły mnie i zdusiły. Mijały godziny. Co chwilę potrząsał torbą, otwierał ją, zamykał, wyjmował niektóre rzeczy, a inne znów odkładał. W końcu skończył się jego dzień szkolny. Gdy schował ostatni zeszyt zauważył mnie. Biegł do biblioteki jak szalony. Chyba wiedział co grozi za nieoddanie książek do biblioteki. Albo poprostu mu ciążyłam. Nie pamiętam już kto ostatnio traktował mnie jak księżniczkę. Jak najcenniejszy skarb na świecie. Usłyszałam jak otwierał drzwi i chwilę potem włożył dużą dłoń do torby. Brutalnie wyciągnięta, zostałam podana znudzonej bibliotekarce. Nawet nie chce jej się sprawdzać jak mnie traktował. Czy nie jestem uszkodzona. Powoli żuła gumę, gdy odkładała mnie wśród moje siostry i braci. Wszyscy czekaliśmy na kogoś z sercem kto nas pokocha. I tak mijało nasze życie, aż do momentu rozpadu stron. Byłam wypożyczana niewiele razy, pamiętam prawie każdego, kto mnie wziął. Co z tego, że jestem bardzo poszukiwana przez ludzi jak i tak okazuje się, że moja fabuła ich odpycha po pierwszych słowach. Nie chcą się zagłębić dalej. Są powierzchowni.

Mijały dni. Miesiąc, drugi. I nagle usłyszałam rozmowę bibliotekarki z dziewczyną. Była młoda, sądząc po głosie. Pytała o mnie. Kobieta wskazała jej właściwy regał, a ta ruszyła przed siebie sprężystym krokiem. Przesuwała bystrymi oczami po grzbietach moich pobratymców i w końcu natrafiła na mnie. Piękny uśmiech rozjaśnił jej i tak już śliczną buzię. Delikatnie wyjęła mnie z półki i z uczuciem przyglądała się mojej okładce. Podeszła do bibliotekarki, która miała na imię Sara.

- Nie chcę jej wypożyczyć, tylko kupić. Czy mogłabym? - pyta ostrożnie, a ja czuję się najszczęśliwszą książką na ziemi. Sara przygląda się jej chwilę i kiwa głową. Na chwilę czuję na sobie jej zimne palce, które oceniają moją wartość.

-Dziecko musisz mi dać dwadzieścia złotych jeśli chcesz ją mieć. Uwierz mi nie jest warta nawet tyle - ostrzega ją. Przykro mi się zrobiło. Ale widać, że dziewczyna nie zamierzała odpuścić, bo z kieszeni wyciągnęła banknot. Podała go kobiecie, która tylko pokręciła głową na znak dezaprobaty i wykreśliła mnie z tak zwanej Listy Obecności. Już nie byłam dla wszystkich. Tylko dla niej. Z podekscytowaniem wyszła z biblioteki. Powoli i ostrożnie włożyła mnie do plecaka wśród zadbanych zeszytów. Jechałyśmy chyba autobusem, a potem pieszo doszła do domu. Równie delikatnie jak mnie włożyła, tak wyciągnęła i odłożyła na biurko.

-Niedługo wrócę - obiecała mi. Ona czuje, że rozumiem. Że też mam uczucia. Minęła może godzinka jak wróciła. Nie zrobiła lekcji tylko od razu mnie pochwyciła i wygodnie rozsiadła się na łóżku. Najpierw obejrzała moje oszpecone kartki. Smutno westchnęła i pogładziła je z miłością palcem. Dla niej nie liczyło się, że jestem brudna. Ona kochała mnie całą.

-Jestem Julia i nigdy nic ci nie zrobię - obiecała. Z zafascynowaniem czytała kolejne strony, zagłębiając się w krainę baśni. Mijały godziny, a ona tylko czytała. Gdy ostatnie słowo do niej dotarło wybuchła szczerym płaczem. Osunęła mnie na bezpieczną odległość, by nie zmoczyć kartek i dalej płakała.

-Jesteś najlepszą książką jaką czytałam - wyszeptała do mnie i odgarnęła z twarzy pasmo swoich włosów. Teraz się uśmiecha. Jest szczęśliwa, bo mnie zabrała do domu. Nie żal jej pieniędzy za które mogła kupić książkę w znacznie lepszym stanie z piękniejszą okładką i z piękniejszym zakończeniem.
W końcu odnalazłam dom, a Julia -moja bohaterka- mnie uratowała. Zostałyśmy rodziną już na zawsze, a ona co rok na nowo odkrywa tą samą historię i wciąż mnie kocha.                 
                                         
 A tutaj widzicie pracę użytkownika "Ta Irytująca" :)

Dziękuję za przeczytanie posta, mam nadzieję, że w następnym konkursie dostanę więcej zgłoszeń! ;)

Cytat dnia: "Show must go on!"- krótkie, ale z przesłaniem ♥

piątek, 8 maja 2015

"Love, Rosie"- Cecelia Ahern

Witam! ♥
Na wstępie przypominam, że do końca konkursu pozostał już zaledwie tydzień, a prac mam bardzo mało. Podsyłam jeszcze raz link do konkursowego wpisu-> http://kuinawi-blog.blogspot.com/2015/04/uwaga-konkurs.html
W środę jadę na trzydniową wycieczkę do Torunia, nie mogę się już doczekać!
28.05 mam egzamin dyplomowy ze skrzypiec i fortepianu, trzymajcie kciuki!
A dziś zapraszam na recenzję wspaniałej książki, pt. "Love, Rosie".
Co mówi opis?
UWAGA! Książka była wcześniej wydana pt.: "Na końcu tęczy".

Po wzruszającym "PS Kocham Cię" następna powieść Cecelii Ahern została przeniesiona na srebrny ekran. W rolę Rosie wcieliła się Lily Collins, doskonale znana z filmów "Królewna Śnieżka", "Dary Anioła: Miasto kości" czy "Porwanie", Alexa zagrał Sam Claflin, odtwórca głównych ról w filmach "Uśpieni", "Królewna Śnieżka i Łowca", "Igrzyska śmierci".

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?

Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją "drugą połówkę"? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

Co mówię ja?
MISTRZOSTWO.
Czytałam tę książkę dosyć długo (czy ostatnio za często to powtarzam?), ale nie dlatego, że była nudna, tylko z powodu braku czasu. Teraz, gdy już ją skończyłam mam ogromnego kaca książkowego.
W żadnej powieści, ale to w żadnej upływ czasu nie jest tak pięknie pokazany jak tu. Emocje i sytuacje bohaterów zmieniają się jak w kalejdoskopie, są szczęśliwi a za chwilę zrozpaczeni. Mają przy sobie bliskie osoby, a nagle stają się zupełnie samotni. To jest niesamowite i naprawdę daję do myślenia.
Bohaterów zaczynamy poznawać, gdy mają kilka lat, piszą z błędami ortograficznymi. Następnie przechodzimy w fazę szkolnych nastolatków, gdzie narzekają na nauczycieli i kolegów. I wtedy, przy balu, wszystko odwraca się do góry nogami. Staram się nie spojlerować, ale od tego momentu każda nawet najmniejsza rzecz zaczyna się komplikować. To straszne, ale uczy nas przestrzegania pewnych zasad i pilnowania swojego życia.
Piękne jest także to, że książka napisana jest w formie listów, e-maili i czatu, co jest dosyć nietypowe, ale bardzo mi się spodobało. Cieszę się, że autorka ukazała także piękno tradycyjnych listów, ponieważ w XXI wieku taka forma porozumiewania się staje się rzadkością.
Przy czytaniu epilogu, który jest napisany jako normalny rozdział, nie e-mail czy czat, ciężko było się przyzwyczaić do takiej formy w tej książce. Mimo to, płakałam jak bóbr. Nie chciałam, by ta powieść się kończyła.
Kiedy byłam przy końcu książki czułam pewien rodzaj tęsknoty za tym, co było na początku powieści, co nie zdarza się często. A to świadczy o tym, że historia mnie wciągnęła i nie chciała wypuścić.
Podsumowując, polecam "Love, Rosie" każdemu. Nastolatkowi, staruszkowi. Książka pokazuje życie, uczy nas, że nie wolno rezygnować ze swoich marzeń i trzeba mówić otwarcie o wszystkich swoich uczuciach.
I to już koniec recenzji na dziś, dziękuję za przeczytanie. Wpadnij jeszcze kiedyś  ♥
Życzę miłego tygodnia i do następnego wpisu!


Cytat dnia: "Czasem trzeba przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę." 

piątek, 24 kwietnia 2015

"Zniszcz ten dziennik" -recenzja nietypowa.

Witam! ♥
Wiecie jaki dzień był wczoraj? Tak! To Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich!
Ja dziś idę do białostockiej Opery na targi książki, pozbierałam już wszystkie oszczędności! Może kogoś spotkam?
Przypominam także o KONKURSIE Z NAGRODĄ KSIĄŻKOWĄ, więcej informacji znajdziecie w poprzednim poście. Termin nadsyłania prac mija 18 maja!
A teraz zapraszam na dosyć nietypową recenzję. Nie będzie to ocena zwykłej książki, tylko sławnego na całym świecie dziennika :)
3..2..1... Zaczynamy!
Co mówi opis?
Światowy bestseller, którego nakład przekroczył już ponad 2 mln egzemplarzy! To książka inna niż wszystkie, które dotąd widzieliście. To dziennik który pozwala przekształcić destrukcję w kreację, uruchomić wyobraźnię i wyrazić swoje emocje! Wykorzystując pomysłowo, lecz osobliwie zilustrowane szablony, uznana artystka Keri Smith zachęca do dokonywania aktów destrukcji i eksperymentów w dzienniku, aby rozbudzić prawdziwy proces tworzenia. Ideą dziennika jest jego kreatywne „zniszczenie”, „pobrudzenie”, „postarzenie” poprzez dowolną, bardzo osobistą, czasem abstrakcyjną, ale zawsze twórczą interpretację zadań zaproponowanych na jego stronach. Polecenia te mogą wydawać się niekonwencjonalne: dziurawienie stron, malowanie dłońmi, zalewanie kawą, zgniatanie kartek czy zabranie dziennika pod prysznic - nie należy jednak rozumieć ich zbyt dosłownie ale jedynie jako podpowiedzi mające na celu wykorzystanie własnej wyobraźni do różnych form artystycznego wyżycia się i utrwalenia swoich stanów ducha, wrażeń i obserwacji z otaczającego świata. Każdy dziennik jest niepowtarzalnym dziełem jego twórcy oddając jego osobowość i postrzeganie rzeczywistości.
 Co mówię ja?
Wiele osób obraża tę książkę (a zarazem jej autorkę), a tak naprawdę nie rozumieją prawdziwego sensu dziennika. Mówią, że niszczenie książek jest karygodne... Ale właśnie dlatego to nazywa się "dziennik", a nie "książka". I sądzę, że takie rozdrabnianie się nad każdym ściętym drzewem jest wręcz żałosne. Ludzie mówią "To lepiej zrobić coś takiego z zeszytem". Ale czy zeszyt to nie jest kolejne ścięte drzewo? Niektórzy powinni pomyśleć, zanim coś napiszą.
Stworzenie dziennika do kreatywnej destrukcji było bardzo fajnym pomysłem. Jest to coś nowego, świeżego, oryginalnego- coś, co połączy plastykę z czytaniem i do tego dołączy jeszcze dobrą zabawę.
Są dwa typy ludzi, którzy ten dziennik kupili.
1) Osoby, które dziennik ozdabiają i dbają o niego.
2) Osoby, które dziennik zgodnie z zaleceniami niszczą.
I zaliczam się raczej do tej drugiej grupy. Nie mam talentu plastycznego, więc ozdabianie na dobre by nie wyszło. Postanowiłam więc zgodnie z zaleceniami autorki niszczyć swój dziennik. Jeszcze nie mam w nim zrobionych wielu zadań, ale po prostu nie mam za dużo czasu na wypełnianie dziennika. Kiedy byłam u koleżanki jej młodsza siostra powypełniała mi kilka stron, za co jestem jej wdzięczna, bo rysunki są naprawdę urocze c:
Dziwią mnie także osoby, które piszą "To tylko strata czasu i pieniędzy."
Bardzo mi miło, że ludzie tak dbają o moje oszczędność i czas, ale to ja chcę decydować, co będę z nimi robiła. I akurat zachciało mi się wydać 30zł na dziennik. I nie żałuję, że go kupiłam. Zobaczyłam, że to naprawdę świetna forma destrukcji- nie bezmyślna i bezuczuciowa, a kreatywna. Można się przy tym uśmiać, pobawić. I bez większych konsekwencji.
Podsumowując- polecam "Zniszcz ten dziennik" osobom, które uwielbiają malować, rysować i bazgrać, ale także tym, które lubią od czasu do czasu coś zniszczyć. Tak jak już kiedyś mówiłam "Fajnie jest czasem walnąć w ścianę czymś innym niż głową" :)


I to było na tyle w tej recenzji, mam nadzieję, że wam się spodobała i przeczytaliście ją do końca.
Zostawcie komentarz, poczytajcie starsze posty i wpadnijcie jeszcze kiedyś, będę na was czekać! :D




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=PJ0SlQx5DTY
Cytat dnia: "Okłamałaś mnie jednocześnie mówiąc mi prawdę? Muszę to kiedyś wypróbować." 

piątek, 10 kwietnia 2015

Libester Blog Award! ♥

Witam kochani! ♥
Na początek formalności.
Mówiłam wcześniej, że post o konkursie będzie dziś. Jednak zmiana planów, dodam go za tydzień, po prostu pomieszały mi się daty, przepraszam. Przypominam, że będzie to konkurs z nagrodą książkową!
Jeżeli chcecie wspomóc waszą kochaną (albo i nie) Kuinawi, to polubcie komentarz Julii Iwaniuk pod tym postem :)
https://www.facebook.com/PolishDivergent/photos/a.234863280048823.1073741828.234837720051379/366365216898628/?type=1&comment_id=367989623402854&offset=0&total_comments=89&comment_tracking=%7B%22tn%22
Jeżeli ktoś chcę, mogę się odwdzięczyć lajkiem pod czymś innym c:
I nie wiem, czy miałam do was jeszcze jakieś sprawy, więc przejdę od razu do rzeczy.
Zostałam nominowana do Libester Blog Award!





Co to LBA?
Nominacja do Libester Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.




Odpowiem teraz na jedenaście pytań, które zadała mi Katherine Grace (http://odnajdujacsiebie.blogspot.com/). Dziękuję za nominację kochana!
Nominowała mnie także Asika (http://asik-recenzje.blogspot.com/) i zastanawiałam się, czy na jej pytania też odpowiadać, bo nominowała mnie jako druga. Postanowiłam udzielić odpowiedzi także na jej pytania, więc post będzie długi!
Na dole znajdziecie listę jedenastu blogów, które ja nominuję do wykonania LBA... Lepiej ją przeczytajcie, bo może się na niej znajdujecie? :) Kto wie... Jest tam też 11 pytań, na które nominowane osoby mają odpowiedzieć.
A teraz... Miłego czytania!


Zaczynamy!
Pytania od Katherine: 
1. Ulubione zwierzę?
Miałam kiedyś szynszyla, nazywał się Szynek. Dostałam go od sąsiada, za darmo, z klatką, jedzeniem itd. Zwierzątko było płochliwe, bo u poprzednich właścicieli dzieci ciągały go za ogon i był tak wystraszony, że można było podejść do niego tylko od przodu. Strasznie się do niego przywiązałam, moi rodzice też. Tata kupił mu lepszą klatkę, zrobił półki, by mógł sobie biegać. Ale pewnego dnia mama schodząc po schodach nastąpiła na niego. Chodziliśmy z nim do weterynarza przez tydzień, ale nie udało się go uratować. Był to dla mnie szok i do tej pory jak o nim myślę, chce mi się płakać. Ale teraz (jak to ujęła znajoma mojej mamy) jest w szynszylowym raju.
Więc jak można wywnioskować z odpowiedzi, szynszyl to moje ulubione zwierzę.
2. Ulubiony kolor?
To zależy od nastroju, naprawdę. Gdy jestem przybita, lubię czarny. Kiedy mam neutralny humor, lubię delikatne, pastelowe róże i błękity. A gdy jestem szczęśliwa, pławię się w neonach ♥
Ale jeżeli mam wybrać jeden, bardzo lubię kolor miętowy.
3. Ulubiony smak?
Ciężko wybrać. Uwielbiam zupę pomidorową mojej mamy- więcej w niej makaronu niż zupy. I do tego jeszcze z serem... Mniam ♥
4. Jaki był najbardziej wzruszający film, jaki obejrzałaś?
Bardzo się wzruszyłam na "Zbuntowanej" i na "Kosogłosie". "Gwiazd naszych wina" też bardzo mnie poruszyło. No.. I oczywiście... "Titanic".
5. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Mam wiele marzeń i nie o wszystkich mogę wam powiedzieć. Ale.. Chciałabym w przyszłości spełnić się w zawodzie aktorki i najlepiej jeszcze związać to ze śpiewem. Chciałabym dostać Oscara... Ale to te mało realne marzenia. Chcę, aby muzyka Jacksona, Presleya, Queen itd. nigdy nie została zapomniana i odrzucona przez fanów muzyki 21 wieku.
6. Gdzie chciałbyś/chciałabyś mieszkać w przyszłości?
Chciałabym przeprowadzić się do Nowego Jorku, do Los Angeles, albo jakiegoś innego ruchliwego miasta, by móc zacząć karierę. Jestem typem samotnika, ale muszę jakoś to zmienić. W każdym razie chcę wyjechać z Polski.
7. Ulubiony zespół?
Nie mam konkretnego ulubionego zespołu. Ale jeżeli mam jakiś podać, to uwielbiam zespół "Queen". Kocham ich muzykę. Nie wiem o nich za dużo, nie jestem typową fanką, ale mogę uznać ich utwory za jedne z moich ulubionych ♥
8. Ulubiony gatunek muzyczny?
Muzyka pop- nie ta teraźniejsza, tylko muzyka Michaela. Kocham też musicale ♥
9. Najlepsza książka jaką przeczytałeś/przeczytałaś?
Nie umiem wybrać jednej, każda miała wady i zalety.
Z tych mniej znanych, to "Kim jesteś Sky?" i "Morze Spokoju".
10. Ulubiony aktor/aktorka?
Aktor... Jai Courtney ♥
Aktorka... Shailene Woodley, Lily Collins ♥
11. Jaki jest twój ulubiony blog?
Nie mam konkretnego, ulubionego bloga. Ale jestem na bieżąco z wieloma blogami :)


Pytania od Asiki:
1. Od jakiej książki zaczęła się twoja przygoda z czytaniem?
Od "Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Złodziej Pioruna". Mam ogromny sentyment do tej serii ♥
 2. Czy czytasz książki mające słabą opinię by wyrobić własne zdanie?
Tak, ale zazwyczaj najpierw kupuję te książki z lepszą opinią, a jak już tamte przeczytam sięgam po te (niby) gorsze.
 3. Czy czekasz na ekranizaje którejś z książek?
Heh... Sama chciałabym zagrać w ekranizacji książki "Morze Spokoju". Chciałabym zobaczyć ekranizację "Szeptem" i "Rywalek".
 4. Jaki jest twój ulubiony gatunek książek?
Lubię wszystkie oprócz thrillerów i horrorów.
 5. Czy poznałeś/ łaś kogoś ciekawego poprzez prowadzenie bloga?
Tak, kilka osób napisało do mnie z prośbą o ocenienie ich bloga, zaczęłam z nimi pisać i mogę uznać te osoby za internetowych znajomych c:
 6.Wypożyczasz książki z biblioteki, czy wolisz mieć własne egzemplarze?
Kiedyś wypożyczałam, teraz zbieram, chcę mieć duuużą biblioteczkę ♥
 7. Piszesz/ czytasz fan fiction?
Nie piszę i już nie czytam. Większość ff w internecie to pisane na siłę opowiadanka, nie podoba mi się to.
8. Książki, bez których nie wyobrażasz sobie życia?
Wszystkie. W ogóle nie mogę sobie wyobrazić swojego życia bez książek. Chociaż kiedyś żyłam bez czytania... Ale lektury wniosły wiele do mojego życia, zmieniły moje podejście do niektórych spraw.
9. Czy czytasz tę samą powieść kilka razy?
Próbowałam, ale dam radę przeczytać najwyżej dwa razy ten sam rozdział.
10. Myślałeś/ łaś kiedyś, aby skończyć pisać bloga?
Tak, na przykład wczoraj, ale kazałam sobie przestać tak myśleć.
11. Masz inne pasje poza czytaniem?
Kocham muzykę. Kocham śpiew, grę na instrumentach. Muzyka wypełnia moje życie, ona JEST moim życiem.




Oto lista 11 blogów, które nominuję do LBA!
1. http://bloggmargaret.blogspot.com/
2. http://opowiadaniaajulii.blogspot.com/
3. http://miodeqblog.blogspot.com/
4. http://tacopiszeopowiadania.blogspot.com/?m=1
5. http://bowszyscykochajochwedynie.blogspot.com/
6. http://www.gatoesqueleto.blogspot.com/
7. http://www.jakaksiazka.blogspot.com/
8. http://jasnosc-ksiazek.blogspot.com/
9. http://meysh-opowiadan-ksiega.blogspot.com/
10. http://everybody-needs-somebody-ens.blogspot.com/
11. http://wszystkonieowszystkim.blogspot.com/




A oto 11 pytań, na które osoby z tych blogów mają odpowiedzieć :)
1. Kto jest Twoim ulubionym autorem? Dlaczego akurat on\ona?
2. Gdybyś miała/miał jeść jedno danie do końca życia, co to by było za danie?
3. Co sądzisz o moim blogu?
4. Jaką książkę teraz czytasz?
5. Jaka była najgorsza książka, którą przeczytałaś/eś?
6. Na jakim filmie byłaś/eś ostatnio w kinie? Podobał Ci się?
7. Czy znasz osobę, która jest wzorem do naśladowania? Kto to?
8. Jaki jest twój ulubiony dzień tygodnia?
9. Od jak dawna prowadzisz bloga?
10. O której zazwyczaj wstajesz?
11. Na jakim koncercie ostatnio byłaś/eś?


I to już koniec mojego Libester Blog Award ♥ Jeszcze raz dziękuję za nominację i czekam na wykonanie LBA przez nominowane przeze mnie osoby! :)


sobota, 28 marca 2015

RECENZJA SPECJALNA! "Zbuntowana" ♥

Witam ♥
Na początek mam do was kilka spraw.
Dziękuję bardzo za ponad 18 tysięcy wyświetleń ♥ Cieszę się, że czytacie moje posty, komentujecie i że wam się podobają.
Piszcie do mnie, na facebooku, na e-mail. Nawet nie wiecie, jaki uśmiech widnieje na mojej twarz, kiedy ktoś do mnie pisze i mówi, że zna mnie z bloga. Piszcie, jak wam się podoba moja twórczość, co myślicie o moich opiniach itd. Albo możecie po prostu pisać o sprawach codziennych, co chcecie. Zawsze chętnie odpisuję ♥
I jeżeli ktoś jeszcze nie słuchał mojego coveru, to zapraszam, zależy mi na waszych opiniach ♥
https://www.youtube.com/watch?v=EH6JG3Tkfis
I zapraszam was na oficjalną stronę serii "Niezgodna" na facebooku!
https://www.facebook.com/PolishDivergent
Ścięłam ostatnio włosy. Tak na spontana, niczym Tris w Zbuntowanej. Zdjęcie macie z prawe strony bloga- piszcie w komentarzach, jak wyglądam c:




A teraz... Zapraszam na specjalną recenzję ekranizacji "Zbuntowanej"! :)




Myślałam, że po niczym nie będę miała takiego filmowego kaca jak po Kosogłosie.
A jednak.
Nie wiem, od czego zacząć. Mało w filmie zgadzało się z książką. Umarli ci, którzy mieli umrzeć, ale... GDZIE JEST SCENA Z NAĆPANĄ TRIS, JA SIĘ PYTAM!?
Na początku było strasznie dużo Ericka, co oczywiście pochwalam. Ale ci, którzy czytali książkę wiedzą, co się z nim stało i uważam, że druga część filmu, już bez niego była taka... Nie nijaka, bo była super. Nie wiem, jak to ująć, ale brakowało mi go, tej jego ironii.
Najbardziej płakałam na scenie, gdy już złapał dziewczynkę, której Tris kazała nie schodzić na dół i zaczął z nią rozmawiać. Świetnie zestawione dwie, kontrastujące postacie- twardziel Eric i mała, bezbronna dziewczynka. Gdy starał się porozmawiać z nią, jakby był jej "wujkiem" czy coś... To było jednocześnie świetne i przerażające. Cieszę się, że nic się tej dziewczynce nie stało, ale później... No, gdy Tobias ciągnąć Ericka za nogę, na sali wszyscy rechotali, więc ciężko było płakać, ale ja i tak się wzruszałam.
Nie rozumiem też trochę, dlaczego mówią na Tobiasa "Tobajas". Jeżeli już, to chyba "Tobajs", no nie? Po prostu nie mogę znieść tego "Tobajas". Poważna sytuacja, nagle słyszę "Tobajas" i całe napięcie tryska, bo zaczynam się śmiać w duchu.
I jestem troszkę zawiedziona, że było tak mało Marlene, Lynn i Hectora. Marlene nie zdążyła się nawet odezwać, a później... Kurcze, jak ciężko jest nie spojlerować. Ale liczyłam na to, że więcej ich będzie, będę mogła chociaż ocenić ich grę aktorską, a tutaj za bardzo nie było pola do popisu.
Ogólnie mam wrażenie, że poboczne role nie mogły się za bardzo pokazać. Ale doceniam grę aktorską wszystkich... Miles jako Peter pokazał jego szarmanckość, potrafił wkurzyć, a później przekonać nas do siebie. Ansel jako Caleb nie zabłysnął za bardzo, ale też nie był zły. O Shai i Theo nie ma co mówić, wiadomo, że byli świetni. Shailene cudownie oddaje emocje Tris. Kate jako Jeanine... Pasuje do niej ta rola. Wygląda na taką typową przewodniczkę. Jai jako Eric jest nie do przebicia. Nie mówię tego, bo go lubię, ale.. Jeju no. Będę powtarzać o tym momencie z dziewczynką bardzo dużo razy, ale to wyglądało prze cudownie, to jest taka chwila w filmie, gdy przechodzą mnie ciary, bo nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. I po prostu muszę tutaj wspomnieć o dziewczynce, która zagrała właśnie w tej scenie z Erickiem. Nie mogę nigdzie znaleźć, jak się nazywała i ile miała lat, ale podziwiam jej grę aktorską. Według była maksymalnie pięciolatką. Gdy na nią patrzyłam... Od razu chciało mi się płakać. Zagrała po prostu idealnie, choć była na ekranie przez dosłownie 5 minut. Co do Naomi Watts...Według mnie mogłaby być najwyżej dziewczyną Theo. Ale nadrabiała wygląd swoją grą. Nie była jakaś wybitna, ale naprawdę spodobała mi się w tej roli.
Reżyser zmienił fabułę, ale szczerze mówiąc, film wywarł na mnie większe wrażenie niż książka, co nie zdarza się często. Od razu chcę rozwiać wszelkie wątpliwości- Edgar nie będzie żadnym kochankiem Tris. Wręcz przeciwnie...
Cieszę się, że pojawiła się przemowa Edith Prior. A to zakończenie... Już myślałam, że to nigdy się nie stanie. Pod sam koniec patrząc na Kate i rozpacz w jej oczach... Nawet polubiłam Jeanine. Ale no cóż... Po takim zakończeniu czeka się na więcej. Chociaż nie skończyło się tak, jak w książce.
Mimo niezgodności z książą, reżyser zadbał o zgodność postaci z książką. Johanna miała bliznę na twarzy, Tris miała wszystkie tatuaże. Podziwiam, naprawdę.
Podsumowując: Każdy, kto przeczytał książkę powinien udać się na ten film, żeby mieć porównanie z książką. I ci, którzy nie czytali książki, powinni go zobaczyć, z wielu innych powodów. Świetni aktorzy, wspaniała akcja, niezwykłe emocje. Serdecznie polecam! ♥
Przepraszam, jeżeli pisałam bez ładu i składu, ale pisałam to po wyjściu z kina i targały mną wielkie emocje.
Do następnego wpisu!


Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=iJCc3LL-Fyw
Cytat dnia: "-Cześć skarbie. -Ta pani powiedziała, żebym nie schodziła na dół. -Widzisz? Trzeba było jej posłuchać." -cytat z mojej ulubionej sceny ze Zbuntowanej ♥

piątek, 20 marca 2015

"Książę&Gwardzista" -Kiera Cass

Cześć ♥
Miałam przez trzy dni rekolekcję, więc napisałam sobie na zapas kilka postów... Mogę zaspojlerować, że będzie kolejna część "Długo i na temat", oraz "Askowe pytania" :)
A dziś przychodzę do was z recenzją nowelki do serii "Rywalki" Kiery Cass.
Zapraszam! ♥
Co mówi opis?
„Książę” pokazuje wydarzenia sprzed eliminacji i pozwala czytelnikowi śledzić młodego władcę od pierwszego dnia ich rozpoczęcia. W drugiej z opowieści przekonamy się, jak płynęło życie Aspena w pałacowych komnatach- i ujrzymy prawdę o świecie gwardzistów, której nigdy nie pozna America...
Czołówka listy bestsellerów The New York Timesa.

Co mówię ja?
Króciutki opis, króciutka książka. Według mnie nawet za krótka. Historia z perspektywy Maxona jest o wiele krótsza od perspektywy Aspena, co mnie trochę wkurzyło. Książę jest bardziej... Skryty, tajemniczy, chciałabym wiedzieć, co czuł w niektórych momentach. I akurat wtedt musimy się dowiadywać, co czuje Aspen, co mnie strasznie denerwuje. Według mnie powinny powstać dwie oddzielne książki, jedna dla księcia, druga dla gwardzisty. Bo gdy czyta się tę historię ma się wrażenie, że autorka chciała ścisnąć jak najwięcej w jednej, króciutkiej książeczce i wszystko się tłoczy i na siebie nakłada. Wszystko dzieje się zbyt szybko. Czasem ciężko jest połączyć wątki. Miałam wrażenie, że pomiędzy częścią Książę a częścią Gwardzista była ogromna przerwa czasowa, i może faktycznie tak było, albo tylko ja sobie coś uroiłam.
Fajną sprawą są dodatki na koniec książki, czyli:
*Pytania do Kiery Cass
*Wybrane dziewczęta: pełna lista kandydatek
*Żyć z klasą: lista klas
*Drzewo genealogiczne: Ameriki Singer
*Drzewo Genealogiczne: Aspena Legera
*Drzewo Genealogiczne: Maxona Schreave'a
*Rywalki: Oficjalna Playlista
*Elita: Oficjalna Playlista
Obejrzałam te dodatki jeszcze przed rozpoczęciem czytania, i bardzo mi się spodobały. Ta playlista to świetny pomysł, a drzewa genealogiczne pozwalają lepiej poznać głównych bohaterów. Wywiadu z autorką jeszcze nie przeczytałam, ale myślę, że dzięki niemu też wiele się dowiem o serii. Wcześniej nie "ogarniałam" wszystkich dziewczyn, które brały udział w Elimincjach, a ta lista przybliżyła mi ich pochodzenie i imiona.
Więc ogólnie o książce... Jeżeli ktoś przeczytał "Rywalki" na pewno powinien zajrzeć do tej nowelki. Przybliża wiele ważnych spraw poruszanych w serii. Znajdziecie tam też sporo fajnych dodatków. Polecam! :)

I to już koniec recenzji. Mam nadzieję, że wam się spodobała i napiszecie w komentarzu swoją opinię na temat tej książki, a jeżeli jeszcze jej nie przeczytaliście, to jak najszybciej udacie się do księgarni! :)


I chcę was jeszcze zaprosić na bardzo fajnego bloga z opowiadaniami :)
http://opowiadaniaajulii.blogspot.com/




Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=wS1MGdxnBpw
Cytat dnia: "Nie został już nikt, kogo bym kochała." -"W Pierścieniu Ognia"