wtorek, 12 sierpnia 2014

"Chwila prawdy- czyli fakty o mnie" cz.1

Witam ;D


Wprowadzenie
Za chwilkę wyjeżdżam na obóz z operą.. Właśnie, opera. Dzisiaj, w tym poście (tak, w tym który czytasz xDD) opiszę wam kawałki mojego życia. Będzie to wszystko. Od faktów, po historie ;)
Jeżeli doczytasz to do końca to wiedz, że Cię uwielbiam i że jesteś wspaniały. Oczywiście rozłożę to na kawałki, nie będę wam tu opisywała wszystkiego, bo zdechniecie, zanim doczytacie do końca xD Czyli tak, będzie tego więcej, ale myślę, że dotrzymacie do końca. Nie będę zapewniać, że warto, bo nie chcę się przechwalać ;-;


Kilka prostych faktów
Mam na imię Julia. Nie lubię swojego imienia, chętnie nazwałabym się np. Maja, Tosia, albo Karina. Jakoś tak.. nietypowo ;) Mam 12 lat, urodziny mam 18 kwietnia. W tym roku wypadał Wielki Piątek. Wspomnę też, że jestem prawosławna. Miałam brata, który cóż... Po urodzeniu od razu zmarł. W tym roku zdawał by maturę. Nie, nie trzeba mi współczuć. Przejdźmy do czegoś weselszego ;)
W wieku 4 lat dostałam się do przedszkola muzycznego (historia na dole opisuje do zdarzenie). Poznałam wiele wspaniałych, utalentowanych dzieci i kilka cudownych nauczycieli, któzy przekazali mi podstawowe informacje o świecie muzyki. W wieku 3 lat poszłam do przedszkola zwykłego- niezwykłego, ponieważ była to placówka z oddziałem z językiem białoruskim. Moja mama kiedyś tam pracowała. Debiutowałam swoim śpiewem na festynach w Białymstoku i na Białorusi, każdy, kto bywa na takich imprezach znał moje imię. Ta minuta sławy :') Później skończyło się przedszkole i zaczęła się szkoła.. Ale to następnym razem :)
Historia ;)
Miałam 4 lata. Moi rodzice poszli ze mną na przesłuchania do przedszkola muzycznego. Byłam strasznie przerażona i do tego nie było tam żadnej mojej przyjaciółki. Zupełnie obcy ludzie, czułam się zagubiona. Ale już wtedy wiedziałam, że muzyka to, czego potrzebuję. Weszłam do sali wraz z innymi dziećmi. Miła pani rozsadził nas w ławkach, które były dla nas stanowczo za duże. Musieliśmy siadać na krzesłach na kolanach, żeby móc pisać. Inna pani rozdała nam arkusze, na których były numerki oraz smutne i wesołe buźki. Nasze zadanie polegało na tym, by określić, czy ta melodia jest smutna (molowa), czy wesoła (durowa). Wyszłam raczej zadowolona z siebie. Moi rodzice zaszli jeszcze do sekretariatu, gdzie pani powiedziała nam, że odezwą się, jeżeli się dostanę.
Mija pierwszy tydzień września, telefon milczy. W trzecim tygodniu od rozpoczęcia roku szkolnego, dzwoni telefon. Wyświetla się numer szkoły muzycznej. Tata odbiera i słyszę sfrustrowany głos jakiejś pani. "Dlaczego nie przywożą państwo dziecka na zajęcia? Jeżeli Julia się nie pojawi, ktoś inny zajmie jej miejsce!". Chyba wszyscy byli zaskoczeni tak samo jak ja. W końcu rodzice zawieźli mnie na zajęcia. Na początku strasznie się bałam, była nieśmiała. Ale później znalazłam przyjaciółkę, od której nie odchodziłam na krok.  Stałam się odważną dziewczyną, która nie boi się niczego ;) Na występach nie byłam już taka skrępowana. I tak zaczęła się moja skromna przygoda z muzyką ;)


Cytat dnia: "Przyszłość należy do tych, którzy wiedzą, gdzie przynależą."
Piosenka na dziś---> https://www.youtube.com/watch?v=wrNTOo4KH8c, bo wczoraj przyszedł mój film "Niezgodna" na płycie i straszliwie się cieszę <33


niedziela, 10 sierpnia 2014

"Charlie"-Stephen Chbosky

Hej c;
Już tak mało wakacji ;-; Łeee :<
Niedługo jadę na obóz, więc raczej nic wam nie dodam :\
Dlatego dziś napiszę wam troszkę o książce, której wcześniej przeczytałam. Dostałam ją od koleżanki na urodziny.
Przyznaję się- najpierw obejrzałam film. No bo, w końcu Logan grał główną rolę! xDD I postanowiłam przeczytać książkę.


Co mówi okładka?
"Powieść Charlie została wydana w Stanach Zjednoczonych przez MTV Book pod oryginalnym tytułem The Perks of Being a Wallflower i osiągnęła ponadmilionowy nakład. Zostanie sfilmowana przez producentów kultowej sagi Zmierzch. Logan Lerman wcieli się w postać Charliego, a Emma Watson, dla której będzie to pierwsza główna rola po serii o Harrym Potterze, zagra jego przyjaciółkę Sam. Film wyreżyseruje autor książki, Stephen Chbosky, a za produkcję odpowiada m.in. John Malkovich. Książka ma formę listów pisanych do nieznanego przyjaciela przez nastolatka imieniem Charlie, nieśmiałego i wycofanego, choć niezwykle inteligentnego i wrażliwego ucznia pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Chłopak pisze o swoich pierwszych miłosnych doświadczeniach, relacjach w rodzinie, narkotykach i akceptacji. Zanim obejrzysz film, koniecznie przeczytaj książkę!"


Co mówię ja? 
Szczerze mówiąc, nie za bardzo mi się spodobała. Jest aż za bardzo życiowa. Gdybym chciała się pozamartwiać i ponudzić, napisałabym książkę o życiu bobrów. Nie chcę obrażać autora, ale to tak, jakby ktoś kto po prostu chodzi do szkoły, je, czyta i śpi opisał swoje życie.
W ogóle cała książka jest napisana w formie listu do nieznanego przyjaciela (jak możemy wyczytać z okładki). Przez formę pisania czasem mamy wrażenie, że Charlie zwraca się do nas. I to jest takie inne, tego nie ma w innych książkach.
Wciągnął mnie początek, nie wiem dlaczego, nie mogłam się doczekać, kiedy znów będę mogła sięgnąć po tą książkę. Ale z biegiem stron, przestała mnie zadziwiać. I to nie dlatego, że obejrzałam film. W filmie nie było wielu scen, ale według mnie była tam o wiele lepiej przedstawiona scena, gdy (pod koniec) Charlie się załamuje. Tak na serio, gdybym nie oglądała filmu, nie załapałabym, o co chodzi. Zaraz zaczniecie pewnie pisać, że to przez to, że jestem za mała na takie książki itd... Ale pytałam o zdanie mojej 17 letniej przyjaciółki. Musiałam jej tłumaczyć, co się zdarzyło pod koniec.
Bo to jest tak, że bohater żegna się z nami, coś tam jeszcze mówi i koniec listu. I dopiero czytając następny list, możemy się domyślić, o co chodziło.
Na pewno nie jest to książka o życiu typu "Gwiazd naszych wina", nie ma tam krzty humoru. Jest ciągły smutek, żal, ćpanie i udręka. Podziwiam autora za wymyślenie tak ciekawych postaci. Ich życie jest chociaż troszkę ciekawsze od życia Charliego. Ale z drugiej strony chłopak bardzo dużo przeszedł. Jego ciocia zginęła jadąc po prezent dla niego. Ale dowiadujemy się, że Charlie ukrywa coś przed rodzicami. I taka ciekawostka: Ostatnio zauważyłam, że w książce ani razu nie pada imię siostry Charliego, choć w filmie słyszymy, że nazywa się Candies. Ale to pewnie dlatego, że autor reżyseruje film. :)
Powiem tak, można przeczytać. Chciałabym poznać wasze opinie, bo mi ta książka nie przypadła do gustu. Może to nie mój styl, nie moje klimaty, ale cóż- bywa :) Paaa! ;*


Piosenka na dziś-> https://www.youtube.com/watch?v=sWVD7WfpdgA
Kojarzy mi się ona z obozem z opery, a za cztery dni jadę, więc tak jakoś :D
Cytat dnia: "Boże, od przyjaciół strzeż mnie, z wrogami sobie poradzę."

czwartek, 7 sierpnia 2014

Moja propozycja.. Proszę was o komentarze, co uważacie! :*

Cześć ♥


Tak sobie leżałam w łóżku i myślałam, co nowego można by wnieść na tego bloga, albo jakie "zasady" tu ustalić.. I w końcu wymyśliłam :D


Bardzo proszę was o komentarze, co o tym myślicie. Będę wdzięczna za pomoc ;)





Co nowego?
1. Myślałam nad "Piosenka na dziś". Będę przy każdym poście dodawał piosenkę, która według mnie jest godna dnia, w którym dodaję posta ;) Co myślicie?

2. "Piątki z filmem". Co dwa-trzy tygodnie będę dodawała link do jakiegoś filmu i przy okazji będę pisała recenzje do niego. Będzie też rubryka, która będzie wskazywać, dla jakiej grupy wiekowej jest to film, ile daję mu gwiazdek itd. I jak?

3. "Ulubieńcy miesiąca" pomysł podpatrzony u jednej z youtuberek :) Będę co miesiąc dawała top. 10 osób lub rzeczy, które uszczęśliwiały mnie w tym miesiącu :) Hmm?

4. "Chwila prawdy- fakty o mnie.", czyli będę pisałą coś o sobie. O jakichś sytuacjach z mojego życia, śmieszny, strasznych. Dam jakieś ciekawostki itd. Podoba się?
5. "Śpiewaj, mój aniele muzyki!", czyli co jakiś czas będę zamieszczała nagranie jak śpiewam ;) Będziecie mogli się z kogoś ponabijać w końcu ;c



Jakie "zasady"?
Tak naprawdę chodzi mi o częstotliwość dodawania moich postów itd. ;)
1. Recenzje dodaje co tydzień.
2. Co dwa tygodnie zmieniam swoje zdjęcie na dole bloga c;
3. Co trzy tygodnie zmieniam ankietę ;)
4. Szanuję zdanie innych.. (tak dla jasności).
5. Do każdego posta dodaję pytanie na dziś i piosenkę na dziś. :D

I szczerze, nie wiem, co jeszcze xD


Czekam na wasze opinie w komentarzach :D Paaa! 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

"Kim jesteś Sky?"- Joss Stirling

Cześć c;
Jak wam mijają wakacje? Pochwalcie się w komentarzach gdzie byliście, albo gdzie się wybieracie ;)
Ja 14 sierpnia jadę z operą na obóz do Kukli. Będzie super <3 Pewnie będzie konkurs talentów, więc postanowiłyśmy z przyjaciółkami zaśpiewać tą piosenkę---->https://www.youtube.com/watch?v=uKrCE1aYz7o. Piękna! <3


Ale dziś chcę wam zrecenzować książkę, którą mało kto z was czytał. Szkoda :( Może widzieliście już recenzje o tym nagłówku- bo już opowiadałam tu o tej powieści. Ale było tylko 5 wyświetleń, więc postanowiłam, że napiszę o tej książce jeszcze raz ;D




Co mówi okładka?
Kiedy wrażliwa Sky ujrzała po raz pierwszy Zeda, nie potrafiła o nim zapomnieć. Niedostępny Zed porozumiewał się z nią bez słów oraz czytał jej w myślach. Dziewczyna odkrywa, że Zed posiada zdolność przenikania do jej umysłu. Oniemiała Sky czuje się zagrożona i bezsilna. Czy znalezienie drugiej tak podobnej do siebie osoby może być aż tak niebezpieczne?


Co mówię ja?
Świetna książka! Na początku nie byłam do niej przekonana. Tak naprawdę wpadłam na nią przypadkiem, na targach książek. Sprzedawczyni namówiła mnie na kupno, ale jakoś mnie to nie ciągnęło. Odkładałam przeczytanie, czytałam inne powieści. Aż w końcu nadszedł czas, że przeczytałam już wszystko. I musiałam coś przeczytać, bo chyba bym zwariowała...  I wtedy właśnie sięgnęłam po "Kim jesteś Sky?", pióra Joss Stirling. W historię bohaterki wciągałam się powoli, aż w końcu tak mnie zafascynowała, że nie mogłam przestać czytać. Świetna akcja, z romansem w tle. Widzimy, jak pod wpływem kobiety może zmienić się mężczyzna.
Zed, czyli jeden z siedmiu braci Benedictów, jest inny niż większość idealnych chłopców w książkach. Od początku wyczuwa się w nim coś mrocznego, pociągającego. Jeździ na motorze i daje ludziom dosyć wyraźnie do zrozumienia, że to on tu rządzi. Jest obiektem westchnień wszystkich dziewczyn w szkole. Ja na początku miałam co do niego mieszane uczucia. Sky zresztą też. Miała trudną przeszłość i podziwiam ją za wytrwałość.
W tej książce znajdziemy mnóstwo akcji, pięknych, romantycznych momentów, oraz chwil mrożących krew w żyłach.


Jeszcze tylko dodam, że..
Pisałam do autorki książki. Bardzo wychwalałam powieść, zachwycałam się stylem pisania. Obiecałam jej, że poszerzę grono sawantów (przeczytacie książkę, zrozumiecie). I mam nadzieję, że mi w tym pomożecie. Joss odpisała, dziękując za miłe słowa. Napisała też, że mogę pisać do niej po polsku, ponieważ trzy lata mieszkała w naszym kraju. Ekstra, nie?



Pytanie na dziś!
Pisaliście kiedyś do jakichś zagranicznych autorów, aktorów itp.?
Pochwalcie się do kogo i czy odpisali ;)

Życzę miłego dnia. Jeżeli to przeczytałeś, jesteś bardzo wytrwały i dziękuję ci z całego serca. 



poniedziałek, 28 lipca 2014

"Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Ostatni Olimpijczyk" -Rick Riordan

Cześć ♥
Mam coraz więcej wyświetleń już ponad 300 osób czyta moje recenzje! Mam nadzieję, że pomagają wam one w wyborze książek :)
Muszę się przyznać, że teraz nie mam co czytać. Skończyłam "Jennifer, Liam i Josh", czyli nieautoryzowaną biografię gwiazd Igrzysk Śmierci. Ale nie będę się o niej rozpisywać, bo tak szczerze to nie ma o czym. Po pierwsze: To biografia, więc ocenianie jej byłoby nie na miejscu. I po drugie, jeżeli macie kupić tą książkę, albo jakąś inną, to wybierzcie jakąś inną. Na prawdę, ta biografia może poczekać.


I skoro nic nie przeczytałam, to znaczy, że nie mogę wam nic zrecenzować. Ale już daaawno, dawno temu zapoznałam się z kolejną częścią powieści wujka Rick' a, którą jest "Percy Jackson i bogowie Olimpijscy: Ostatni Olimpijczyk".



Co mówi opis?
Przez cały rok herosi przygotowywali się do walki z tytanami, wiedząc, że mają małe szanse na zwycięstwo. Armia Kronosa jest coraz potężniejsza, a z każdym dołączającym do niej bogiem lub herosem moc złowrogiego tytana wzrasta. Podczas gdy Olimpijczycy usiłują powstrzymać siejącego zniszczenie Tyfona, Kronos szykuje się do ataku na Nowy Jork, gdzie Olimp pozostaje praktycznie bez ochrony. Percy Jackson i armia herosów muszą powstrzymać Pana Czasu. Czy wreszcie wyjaśni się tajemnica przepowiedni związanej z szesnastymi urodzinami Percy’ego? Kiedy na ulicach Manhattanu toczy się bitwa w obronie cywilizacji Zachodu, chłopak zaczyna mieć przerażające podejrzenie, że walczy… z własnym przeznaczeniem.




Co mówię ja?
Najlepsza książka z serii! Podgryzałam paznokcie myśląc, co stanie się z bohaterami. Umarło tyle wspaniałych postaci... I w końcu mamy wyjaśnienie całej sytuacji z Kronosem. Jak można się spodziewać, jest happy end, herosi zwyciężają, Kronos ginie. Ale ja osobiście bardzo lubiłam Kronosa. Nie wiem dlaczego... Może dlatego, że lubiłam Luke'a. Jest dużo akcji, przeszkód. Półbogowie muszą zmierzyć się z zastępami potworów, które Kronos zagrzewa do walki. I podziwiam niektóre postacie w tej książce za wytrwałość.. I dlaczego Rick uśmierca akurat tych, których ja uwielbiam? Czemuuu? :(
I to chyba tyle. Mam jeszcze pytanie do tych, którzy przeczytali tą książkę\serię :)


I #PYTANIE do was... [SPOJLER]
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-Robiłam "Prawda czy fałsz" na stronkę na fb. I dałam "Luke był szpiegiem Kronosa". Według mnie to fałsz, no bo w końcu on BYŁ Kronosem. Może w pierwszej części był tam jakimś szpiegiem, ale w ostatniej części jest wyraźnie napisane, że to Silena była szpiegiem. A wy co o tym myślicie?

wtorek, 22 lipca 2014

"Morze Spokoju"- Katja Milay

Hej ;3


Na początek chciałabym wam straszliwie podziękować! Ostatnio miałam 180 wyświetleń, nie wiecie, jaka byłam szczęśliwa <3 Poczułam, że w końcu ktoś może docenił moją pracę.. :)


Byłam w sobotę na castingu do Rodzinki.pl, ale niestety się nie dostałam na następny casting. No cóż.. bywa ;)
Dziś (22.07) wyszła Niezgodna w wersji HD <3 W końcu można zobaczyć szczegóły w filmie! I jest straszliwie dużo zdjęć z planu :D


Ale chciałabym wam zrecenzować książkę, która podbiła moje serce <3 Jest to "Morze spokoju", pióra Katji Milay.
Co mówi opis?
Żyję w świecie pozbawionym magii i cudów. W miejscu, gdzie nie ma jasnowidzów czy zmiennokształtnych, żadnych aniołów czy supermanów gotowych ocalić Twoje życie. W miejscu, gdzie ludzie umierają a muzyka potrafi ich skłócić, a wiele rzeczy jest do bani. Jestem tak mocno osadzona na ziemi przez ciężar rzeczywistości, że czasami zastanawiam się jak to możliwe, że nadal potrafię unosić moje nogi podczas chodzenia.
Natsya Kashnikov chce tylko dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą pouczać ją na temat jej przeszłości oraz sprawić, aby chłopak, który zabrał jej dosłownie wszystko – tożsamość, duszę i chęć życia – zapłacił za to. Historia Josh’a Bennett’a to nie sekret: każda osoba, którą kochał, opuściła ten świat, aż w końcu, gdy chłopak miał 17 lat, nie został mu już nikt. Teraz, wszystko czego Josh pragnie, to to, aby ludzie pozwolili mu zostać samemu, ponieważ gdy Twoje imię jest synonimem śmierci, każdy ma tendencję do pozostawienia Ci Twojej własnej przestrzeni. Każdy z wyjątkiem Nastyi, tajemniczej, nowej dziewczyny w szkole, która zaczyna się kręcić wokół chłopaka i nie ma zamiaru odejść, dopóki nie zyska wpływu na każdy aspekt jego życia. Ale im bardziej Josh ją poznaje, tym większą jest ona dla niego zagadką. Kiedy intensywność ich relacji się nasila, a pytania bez odpowiedzi zaczynają się piętrzyć, chłopak zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek odkryje sekrety ukrywane przez dziewczynę – albo czy w ogóle tego chce.



Co mówię ja?


Świetna powieść, utrzymana w tajemniczej, może trochę mrocznej atmosferze.


Książkę poleciła mi koleżanka, ale na początku nie byłam do niej przekonana. Myślałam, że to jakieś rozmyte romansidło, może gdzieś w tle pojawi się jakaś akcja. Ale, gdy byłam w Empiku, zobaczyłam książkę na półce i intuicja podpowiedziała mi, żeby ją kupić :) Jak wróciłam do domu, czytałam jeszcze trzy inne książki, więc tą powieść zaczęłam dosyć późno. Ale wciągnęłam się, jak tylko zaczęłam. W ogóle prolog jest tak tajemniczy, że ciągnęło mnie, żeby dowiedzieć się, o co chodzi z tą lewą ręką. Jeszcze ciekawsze jest to, że główna bohaterka nie mówi. Oczywiście, do czasu. I nikt nie spodziewa się, że jej pierwszym od lat zdaniem będzie "Po co ci te wszystkie piły?". Nie chcę spojlerować, więc za dużo tu nie powiem, ale gdy Nastya zaczyna przychodzić o północy do garażu Josh' a, jest straszliwie tajemniczo. W tej książce jest tyle, rzeczy do odgadnięcia, że spędziłam godziny na rozmyślaniu o zakończeniu. I co do zakończenia.. Jest genialne! Może jestem dziwna, ale na tej końcówce prawie się rozpłakałam, bo nie podejrzewałam, że tak się skończy. Jest to świetnie napisana książka o różnej młodzieży. Widzimy, jak człowiek może się zmienić. Serdecznie polecam! Jak zapewniają recenzenci "Ta książka złamie ci serce i poskłada je na nowo." -> świetnie ujęte! Polecam gorąco i do następnego wpisu :*

środa, 16 lipca 2014

"Rywalki" i "Elita"- Kiera Cass

Hejoo ^^


Ostatnio dużo się wydarzyło. Skończyłam książkę "Morze Spokoju" i teraz nie mam co czytać, byli u nas znajomi rodziców, była też moja chrzestna. Byłam u brata i strasznie się nudziłam, więc skończyłam "Elitę" (ale to było jeszcze przed Morzem Spokoju). Przed wczoraj przyjechała do mnie przyjaciółka, no i .. nie było za ciekawie :\ Ale oprócz tego było suuuuper ^^




Co mówi opis?
(Rywalki)
Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…
(Elita)
Drugi tom „Rywalek”. Do pałacu przybyło trzydzieści pięć dziewcząt. Teraz zostało ich tylko sześć. Ami i książę Maxon stają się sobie coraz bliżsi, jednak dziewczyna wciąż pamięta o Aspenie, chłopaku, którego darzyła szczerą miłością jeszcze zanim trafiła do pałacu.



Co mówię ja?


A jeszcze wcześniej, gdy skończyłam "Papierowe Miasta", zaczęłam "Rywalki", Kiery Cass, czyli pierwszą część trylogii o tej samej nazwie. Przeczytałam tą powieść w 4 godziny i od razu zaczęłam "Elita", czyli drugą część trylogii. Niestety trzecia część nie została jeszcze przetłumaczona. Dzisiaj chciałabym zrecenzować wam obie te książki.


Szczerze mówiąc, jakiegoś wielkiego szału nie ma. Moja koleżanka wychwalała serię, mówiła, że lepszej nie przeczytała, ciągle o niej gadała. A ja mogę z czystym sumieniem podważyć jej słowa. Powieść nie jest jakaś rewelacyjna, bywały o wiele lepsze. Historia jest niewątpliwie ciekawa, są niezłe zwroty akcji. Ale wkurzająca jest zarówno sytuacja Aspena i Ami, jak i Maxona i Ami. Raz się kłócą, raz są dla siebie mili, później nie zwracają na siebie uwagi itd. To jest straszliwie wkurzające. Jeszcze pierwsza część jest do przeżycia, bo jest ogromnym zaskoczeniem (choć jest to do przewidzenia), że America została wybrana. Ale ja osobiście wolę Maxona, więc gdy Aspen staje się gwardzistą, cały czar pryska. Nie chcę tu spojlerować, bo i tak nic nie zrozumiecie, jeżeli nie przeczytaliście książki, ale momentami America jest gorsza niż Celeste. Jest straszliwie nie zdecydowana, raz chce zostać w pałacu, a później planuje ucieczkę z Aspenem. Bardzo dziwny romans. Ale jeżeli ktoś lubi pokomplikowane miłosne historie, to polecam całą trylogię, choć trzeciej części jeszcze nie przeczytałam.